Pismo Święte

Pismo Święte

czwartek, 27 grudnia 2012

Życzenia!



Et Verbum caro factum est
Et habitavit in nobis.



Drodzy Czytelnicy!
Niech radość z tajemnicy Bożego Narodzenia ogarnia i przemienia całe Wasze życie, abyście w codziennej i wytrwałej modlitwie, w trudzie życia według wymagań Ewangelii, w sakramentach pokuty i Eucharystii oraz w ofiarnej miłości bliźniego, całym swoim sercem kochali Chrystusa i byli radosnymi świadkami wiary w Niego.
         „Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w sercach Waszych, (…) abyście zostali napełnieni całą Pełnią Bożą!” (Ef 3,17.19)


Kl. Damian


Boże Narodzenie 2012

sobota, 22 grudnia 2012

4 niedziela Adwentu - przetrzyj oczy i obudź się!



Liturgia Słowa 4 niedzieli Adwentu:

Mi 5,1-4a Ps 80 Hbr 10,5-10 Łk 1,39-45
 
             Kończy się Adwent, ale Adwent 2012. Chrześcijanin ma być człowiekiem Adwentu, tzn. ciągle radośnie oczekującym na spotkanie z Panem, to spotkanie w chwili śmierci. Dlatego tak ważne jest, aby być w stanie łaski uświęcającej. Dlatego w Adwencie ważne jest przeżycie spowiedzi, tzw. przedświątecznej, ale i trwanie w łasce uświęcającej. Ale IV niedziela Adwentu to także czas refleksji nad tym, jak ten czas przeżyłem. Osobiście zastanawiam się nie nad tym czego jeszcze nie zrobiłem, co zostawiłem do przepracowania? Patrzę jeszcze na to, co Pan pozwolił na przemianę i za to dziękuje. Nie musi być tego wiele, może być to 1 czy 10 spraw, mogło się to dokonać przez uczynki miłosierdzia: wolontariat, dzieła charytatywne, zwiększenie czasu na modlitwę, pogłębienie jej, walkę o systematyczność… Jest jeszcze czas by powalczyć, jeszcze Adwent nie przeminął…

Dzisiejsza Liturgia słowa wprowadza nas w przeżywanie tajemnicy Bożego Narodzenia. Prorok Micheasz wskazuje miejsce narodzin obiecanego Zbawiciela: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich!” (Mi 5,1). To właśnie w Betlejem judzkim narodził się Jezus Chrystus. Skąd jednak wiedzieć, że to Jezus jest obiecanym Wybawicielem? Skąd? Żydzi mieli przecież 322 proroctwa dotyczące Mesjasza, skąd pewność, że to akurat w Nim się one wypełniły? Josh McDowell, protestant,  w książce „Więcej niż cieśla” wskazuje: „szansa, że ktoś z żyjących spełni 8 proroctw w tym samym czasie jest jak 1:1017”. A w Jezusie spełniły się wszystkie proroctwa. Inaczej po co życie mieliby oddawać wierzący w Niego Żydzi – Piotr, ukrzyżowany; Tadeusz – zastrzelony z łuku; Andrzej – ukrzyżowany… Nie warto przecież oddawać życie za kłamstwo…

Jezus jest więc zapowiedzianym Mesjaszem. Poprzez Wcielenie w czasie Zwiastowania Maryi, wcielił się On, a właściwie uczłowieczył – przyjął całą ludzką naturę. Jak to się stało? „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię” (Łk 1,35). Maryja jest napełniona Duchem Świętym, dlatego „W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w [pokoleniu] Judy” (Łk 1,39). Maryja napełniona Duchem Świętym wstaje, niejako zmartwychwstaje do nowego życia. Pójście do Elżbiety jest kontynuacją Zwiastowania. Dlaczego Maryja wbrew ówczesnemu Prawu (zabraniającemu podróżowania ciężarnej kobiecie bez męża) idzie w góry? Maryja nie idzie, żeby sprawdzić, czy zapowiedź anioła: „A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną” (Łk 1,36), ale idzie pełna radości z wielkim pragnieniem służby Elżbiecie. Bo gdzie Maryja miała iść, jak nie ze służbą i nie w góry? Duch Święty pociąga ku działaniu, nie zwlekaniu i ociąganiu się. Maryja była otwarta na Ducha Świętego, dlatego mogła i podjęła działanie „w tym czasie” (Łk 1,39).

            Dlatego Elżbieta wydaje pod wpływem Ducha Świętego okrzyk wobec Maryi, okrzyk pełen uznania wobec Jej postawy: „Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona” (Łk 1,42) oraz „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Ci od Pana” (Łk 1,45). To błogosławieństwo nie tylko Matki Boga, ale każdego wierzącego: „Jezus odpowiedział: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi? (…) kto pełni wolę Ojca mojego, który jest w niebie, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” (Mt 12,48.50). To błogosławieństwo również dla nas, chrześcijan. Błogosławieni, którzy uwierzyli i usłyszeli, jak Maryja. Każdy chrześcijanin rodzi w sobie Jezusa, jeśli stara się iść drogą Maryi. Św. Teresa z Lisieux pisała: „Wielkość człowieka nie leży w jego imieniu, ale w duszy!”. Dziś chce się uczyć od Maryi postawy wiary, zaufania i otwartości na Ducha Świętego, aby i we mnie, jak w Niej rodził się Jezus, każdego dnia!

List do Hebrajczyków podpowiada także: „Oto idę, abym spełniał wolę Twoją” (Hbr 10,). Przenosi nas nie tylko do tematu Jezusa jako Sługi Jahwe (Iz 42,1-7; 49,1-9a; 50,4-9a; 52,13-53,12), ale i do Matki Bożej: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa” (Łk 1,38). Chrześcijaństwo jest służbą z pełną miłością i oddaniem, z wyniszczeniem swojego „ja”. Ale człowiekowi przychodzi to trudno, zrezygnować ze swojej woli, a powierzyć się tylko Jemu. Bo „Ten będzie pokojem” (Mi 5,4) a: „imię jego jest Król Pokoju” (Hbr 7,2). Służba, o ile jest nastawiona z miłości na Boga i drugiego człowieka pozwala na to, aby „pokój Boży strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie”(Flp 4,7). O pokój w sercu, i to nie ten ludzki, ale Boży pokój proszę Panie! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionego czasu Adwentu, oby był czasem trudu i duchowego zmagania się!

sobota, 15 grudnia 2012

3 niedziela Adwentu. czyli chrześcijańskie wariactwa!


Liturgia Słowa 3 niedzieli Adwentu:

So 3,14-17 Ps (Iz 12,2-6) Flp 4,4-7 Łk 3,10-18

            Kościół trwa w Adwencie, radosnym czasie oczekiwania, o którym przypominają nam m.in. wieniec Adwentowy z czterema świecami czy schodki (drabina), po których schodzi Małe Dzieciątko. Wskazują one na upływ czasu, na skracanie się drogi Jezusa do nas, ale także na to, że my chrześcijanie, również zbliżamy się do Niego. Ale czy jesteśmy na to gotowi? Przeżywamy w tym tygodniu kwartalne dni modlitw o świętość rodzin. Rodzina jest podstawową jednostką społeczną, nie tylko w państwie, ale i w Kościele. Zdrowe rodziny wychowują dojrzałych ludzi, wpływają na uświęcanie się całej familii. Na rodzinach tak bardzo zależało naszemu papieżowi, bł. Janowi Pawłowi II, który apelował często o świętość rodzin. Polecajmy w naszych modlitwach nasze rodziny!

Liturgia Słowa dzisiejszej niedzieli jest przepełniona radością, nie tylko z nazwy dzisiejszej niedzieli „Gaudete (dosłownie radujcie się!)”, ale i prorok Sofoniasz wzywa: „Wyśpiewuj, Córo Syjońska! Podnieś radosny okrzyk, Izraelu! Ciesz się i wesel z całego serca, Córo Jeruzalem” (So 3,14). Radość jest wyróżnikiem chrześcijan. Wiedział o tym również św. Paweł, który pisze do Filipian: „Radujcie się zawsze w Panu; jeszcze raz powtarzam: radujcie się!” (Flp 4,4). Myśląc tak o radości, można powiedzieć, że mielibyśmy być nienormalni z naszą radością. Wszyscy, którzy nas otaczający dziwiliby się dlaczego się tak cieszymy, skoro wokół zasypane drogi, śmierć i bieda. Z czego jednak mamy się radować? Św. Paweł podpowiada: „Pan jest blisko!” (Flp 4,5). Czy to może dawać taką radość, aż taką radość? Owszem! Jak patrzę na młode małżeństwa, gdy jedno z nich wyjeżdża, gdy nie widzą się kilka dni, to widać jak za sobą tęsknią. Czekają, by się zobaczyć. Co więcej, gdy zbliża się już moment powrotu, obie połówki chodzą jak nakręcone i nic nie jest w stanie im przeszkodzić. To się nazywa prawdziwa tęsknota z miłości. Więc skoro ja, chrześcijanin czekam w wolności z miłością na przyjście Pana, nie tylko w tych świętach, ale każdego dnia, jest to dla mnie powód do radości, z którego niewątpliwe jestem w stanie śpiewać i nie przeszkodziłoby mi patrzenie i opinia ludzi o mnie, jako o dziwaku.

I co powoduje bliskość Pana? Jego przyjście? Podpowiada dalej prorok Sofoniasz: „Oddalił Pan wyroki na ciebie, usunął twego nieprzyjaciela” (So 3,15a) – wraz z przyjściem Pana otrzymujemy na nowo wolność, „nie będziesz już bała się złego” (So 3,15b) – żyjemy bez strachu, jako zdrowi psychicznie, „On zbawi, uniesie się weselem nad tobą, odnowi swą miłość” (So 3,17) – Pan zwraca nam godność Dziecka Bożego, odnawiając nasze przymierze. Czy więc z tego powodu nie mam się radować? Podpowiada dzisiaj prorok Izajasz, jako psalmista: „Chwalcie Pana! Wzywajcie Jego imienia! Śpiewajcie Panu, bo uczynił wzniosłe rzeczy” (Iz 5,4.5). Panie o prawdziwą radość płynącą z Twojej obecności proszę dzisiaj!

            Św. Paweł przypomina dzisiaj, żeby się o nic nie troskać: „O nic się już zbytnio nie troskajcie, ale w każdej sprawie wasze prośby przedstawiajcie Bogu w modlitwie i błaganiu z dziękczynieniem!” (Flp 4,6). Jeżeli troski odejdą, a zamiast nich w sercu zagości Bóg to „pokój Boży będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie”(Flp 4,7). Zresztą Jezus mówił: „Przypatrzcie się ptakom w powietrzu: nie sieją ani żną i nie zbierają do spichlerzy, a Ojciec wasz niebieski je żywi. Czyż wy nie jesteście ważniejsi niż one? Przecież Ojciec wasz niebieski wie, że tego wszystkiego potrzebujecie. Starajcie się naprzód o królestwo [Boga] i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane. Nie troszczcie się więc zbytnio o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie troszczyć się będzie. Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6,26.32-34). Bóg wie czego potrzebujemy, a jeżeli spotkanie z Nim będzie dla mnie najważniejsze, nie tylko spotkanie w wieczności, ale spotkanie z Nim każdego dnia, to On się zatroszczy! Owszem, można tego nie dostrzegać, można uważać, że to wariactwo.

Popatrzmy na Ewangelię. Jan naucza tłumy, które pytają go „cóż mamy czynić?” (Łk 3,11). To dobre pytanie, wskazuje nie tylko na szacunek jakim cieszył się Jan Chrzciciel, ale równocześnie na uznanie siebie za zagubionego, na uświadomienie sobie swojej aktualnej pozycji. Wskazuje to jednocześnie na próby powrotu na prawdziwa drogę, na tę drogę na której każdy z nas powinien być. Kto pytał Jana? Tłumy, celnicy, żołnierze. To zbieranina ludzi niezbyt szanowanych w tamtych czasach, tłum – wskazuje na chaos, masy, na brak tożsamości; celnicy – pogardzani za wyzyski i oskarżani za współprace z kolaborantem; żołnierze – symbolizowali ucisk ze strony okupanta, pogardzani jak celnicy. To znamienne że te osoby przychodzą do Jana i proszą o chrzest nawrócenia, oni chcą wrócić na prawdziwą drogę! Dlaczego? Podpowiada Izajasz: „Oto Bóg jest zbawieniem moim! Będę miał ufność i nie ulęknę się, bo mocą moją i pieśnią moją jest Pan. On stał się dla mnie zbawieniem” (Iz 12,2).

Jan ma świadomość, że on nie może dać zbawienia człowiekowi, że jest tylko Bożym narzędziem, dlatego wskazuje na Mesjasza, przyznając się tym samym, że nim nie jest. Jan ma odwagę i pokorę, by świadczyć o Prawdziwym Mistrzu. Przyznaje się: „lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów” (Łk 3,16b), tym samym nie uznaje się nawet za sługę (ta rzecz należała do sługi; sługa rozwiązywał rzemyk u nóg, bo nogi były uznawane za nieczyste, bo dotykały ziemi i wszystkich nieczystości na niej leżących). To wskazuje mi dzisiaj jasno, żeby nie skupiać uwagi na sobie, ale wskazywać na Jezusa, żeby mieć odwagę o Nim świadczyć. A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionego czasu Adwentu, oby był czasem trudu i duchowego zmagania się!

sobota, 8 grudnia 2012

2 niedziela Adwentu - chrześcijanin, czyli adwentowy pracownikiem drogowym?


Liturgia Słowa 2 niedzieli Adwentu:

Ba 5,1-9 Ps 126 Flp 1,4-6.8-11 Łk 3,1-6

            7 grudnia to dzień szczególny w życiu Seminarium rzeszowskiego. W tym dniu bracia z kursu III otrzymali szatę duchowną – sutannę. Od tego momentu także strojem będą w pełni świadczyć o przynależności i swoim poświęceniu się Jezusowi. Prorok Baruch przypomina dzisiaj: „przywdziej wspaniałe szaty chwały, dane ci na zawsze przez Pana” (Ba 5,1). Przyjęcie sutanny to szczególny moment w formacji kleryckiej, w formacji ku kapłaństwu. Od tego momentu wielu ludzi przez samo spojrzenie będzie traktować tych braci, jak kapłanów. Kościół trwa w Adwencie, to już II niedziela Adwentu. O Adwencie przypominają nam m.in. schodki po których schodzi Jezus z nieba na ziemię czy wieniec Adwentowy, który ma cztery świece. Adwent szybko przeminie, ale wezwanie Jana Chrzciciela rozbrzmiewa: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!” (Łk 3,4).

W dzisiejszej Liturgii Słowa prorok Baruch wskazuje na początku: „Podnieś się, Jeruzalem!” (Ba 5,5) i „Bóg chce pokazać wspaniałość twoją wszystkiemu, co jest pod niebem” (Ba 5,3). Bóg wzywa, aby nie marnować tego Adwentu, że może on stać się wyjątkowy dla mnie, dla każdego! Psalmista dodaje: „Gdy Pan odmienił los Syjonu wydawało się nam, że śnimy (...) Mówiono wtedy między poganami: wielkie rzeczy im Pan uczynił!” (Ps 126). Patrząc na poprzednie przeżywane Adwenty widzę, że te rzeczy które Pan pozwolił na przemianę są naprawdę wielkie, bo jak inaczej nazwać uregulowanie wielu spraw w sobie i z innymi; jak nazwać rozbudzenie i  ożywienie wiary? Dla mnie z początku był to sen, jak to mogło się stać, pytałem, ale taka jest prawda – jeżeli ufasz Bogu, wierzysz, zaprosisz Go wtedy do swoich dolin, pagórków, gór czy krętych i wyboistych dróg o których mówi św. Jan Chrzciciel, to On poprowadzi. Mogę powiedzieć za dzisiejszym psalmistą: „usta nasze były pełne śmiechu, a język śpiewał z radości” (Ps 126)!

Nie mówię, że przeżywanie tych problemów było łatwe. Psalmista mówi: „Ci którzy we łzach sieją” (Ps 126). Czasami przeżywanie niektórych wydarzeń, rozwiązywanie ich może się okazać sianiem we łzach. Boleć może np. opuszczenie środowiska swoich „przyjaciół”, które ciągną na dno; zrezygnowanie z jakiś obowiązków niekoniecznych czy walka o dobre przeżycie Adwentu powstrzymując się np. od jedzenia słodyczy, walkę z nałogiem czy chęć okazania większej miłości drugiemu. Może to kosztować naprawdę wiele, ale Pan mówi: „żąć będą w radości” (Ps 126). W tym traceniu siebie, rezygnowaniu ze swoich marzeń i ideałów prorok Baruch mówi: „Albowiem postanowił Bóg zniżyć każdą górę wysoką, pagórki odwieczne, doły zasypać do zrównania z ziemią, aby bezpiecznie mógł kroczyć Izrael w chwale Pana” (Ba 5,7). Bóg wspomaga, daje łaskę w Adwencie. Ja ją czuję do dokonywania naprawdę „wielkich rzeczy”! I dziękuje Ci za tę łaskę Panie, że nie chcesz, bym zmarnował ten Adwent!

Adwent się skończy i Paweł zachęca: „aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej (…) abyście byli czyści i bez zarzutu na dzień Chrystusa” (Flp 1,9.10). Adwent jest nie tylko czasem radosnego oczekiwania, ale trudu i pracy, dlatego podejmujemy w Adwencie różne postanowienia, wyrzeczenie; dlatego Kościół daje nam postać św. Jana Chrzciela, którego obok Maryi można nazwać patronem Adwentu i każdego adwentowicza. Jest to osoba wzniosła, największy z proroków Starego Testamentu. On poprzedzał przyjście Mesjasza, Jezusa. Wołał blisko 2000 lat temu, ale jego wezwanie jest aktualne i dzisiaj: „Przygotujcie drogę Panu, prostujcie ścieżki dla Niego!” (Łk 3,4), tzn. prostuj swoje życie! Wymienia on: dolinę, pagórki i góry, kręte i wyboiste drogi. Jan „głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów” (Łk 3,3) oraz go udzielał (por. J 1,28; Dz 19,4), wiedział także, że człowiek jest w stanie wpaść w dolinę i samemu z niej nie wyjść; może wejść na górę i samemu nie być w stanie z niej zejść; może tak wykrzywić drogi swojego życia, że samemu ich nie wyprostować. Dzisiaj dziękuje, za te osoby, tych św. Janów, których spotkałem w swoim życiu, którzy pomagają mi prostować swoje życie, a takich osób jest wiele: moi rodzice, rodzeństwo, przyjaciele, kapłani… Dziękuje Ci za nich Panie!

Św. Jan jest dzisiaj także wzorem zasłuchania w Boże słowo: „skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni” (Łk 3,1-2). Wcześniej autor przytacza konkretne osoby i miejsca historyczne, przez co podkreśla prawdziwość tego wydarzenia. Czasami, żeby usłyszeć Boże słowo trzeba wyjść na pustynię, gdzie jest cisza, jest się samemu, nie ma tak wielkich rozproszeń, hałasu. Na pustyni można zmierzyć się z samym sobą. Św. Jan odpowiedział na Boże wezwanie, podjął się pracy w swoim Adwencie, czytamy: „Obchodził więc całą okolicę nad Jordanem i głosił chrzest nawrócenia dla odpuszczenia grzechów” (Łk 3,3). Jan mógł odpuścić, powiedzieć, że przecież zaraz przyjdzie Mesjasz, więc po co on ma głosić? Postawa Jana to wyraz także ogromnej troski o braci w wierze, jest przykładem realizacji przyszłych słów św. Pawła: „aby miłość wasza doskonaliła się coraz bardziej i bardziej” (Flp 1,9). A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionego czasu Adwentu, oby był czasem trudu i duchowego zmagania się!


P.S. Zachęcam do pomocy Asisi Bibi i podpisania międzynarodowej petycji w sprawie jej uwolnienia do podpisania na stronie:

oraz polska na stronie:

sobota, 1 grudnia 2012

1 niedziela Adwentu, czuwaj i pracuj!


Liturgia Słowa 1 niedzieli Adwentu:

Jr 33,14-16 Ps 25 1 Tes 3,12-4,2 Łk 21,25-28.34.36

            Kościół od dzisiaj zaczyna nowy Rok Liturgiczny, a tym samym nowy okres – Adwent. Czym jest Adwent? To cztero tygodniowe oczekiwanie na Święta Bożego Narodzenia, ale czas osobistego przygotowania na Narodziny Boga we mnie, w moim sercu. To czas nawracania się, to czas dla mnie i dla Boga. Właściwie można zapytać po co jest Adwent? Myślę, że najlepiej opisują to słowa dzisiejszego psalmisty: „Daj mi poznać Twoje drogi Panie, naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami” (por. Ps 25). W ten pierwszy dzień warto prosić Boga, aby ten nie był „zwykłym i szarym” przygotowaniem się do świąt Bożego Narodzenia, przypomnieniem o prezentach, odwiedzinach rodziny, czasem zastanowienia się gdzie spędzić sylwestra, ale czasem prostowania ścieżek swojego serca, czasem gdzie damy się opanować nie duchowi konsumpcjonizmu, ale Duchowi Świętemu!

Dzisiejsza Liturgia Słowa nie zapowiada wprost przyjścia Jezusa do jakiego przywykliśmy w Adwencie – jako Małego Dziecięcia. Przyjście Jezusa w stajence było zapowiedzią: Jego misji na ziemi – odkupienia i zbawienia człowieka, ale odnosi nas także do przyszłości, do powtórnego przyjścia Jezusa na końcu czasów. Owszem prorok Jeremiasz zapewnia: „Oto nadchodzą dni kiedy wypełnię pomyślną zapowiedź, jaką obwieściłem domowi izraelskiemu i domowi judzkiemu.” (Jr 33,14). Bóg jest Bogiem spełniającym obietnice mimo tego, że człowiek zawalił w raju, zgrzeszył... Czytamy w Księdze Rodzaju: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie a niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15). Ale czy ja tęsknie, czy ja czekam na wybawienie od Boga? Bo człowiekowi może być dobrze tak jak żyje, ale Bóg obiecuje coś większego! To jak w małżeństwie, mąż czy żona czekają na swoją drugą połówkę, bo się kochają, tak bardzo, że te emocje emanują na otoczenie. Tak samo jest z Bogiem, z Jego paradoksem. Bo mimo, że człowiek, że ja zawalam, to On w swej wielkiej miłości do mnie, obiecał, że mnie uratuje, że nie pozostawi mnie w krainie śmierci, że nie pozwoli, bym tak tragicznie skończył. Paradoks miłości Boga, za który już dzisiaj dziękuje Ci Panie!

Właśnie w tym paradoksie Bóg mówi: „wzbudzę Dawidowi potomka sprawiedliwego; będzie on wymierzać prawo i sprawiedliwość na ziemi” (Jr 33,15). Potomek Dawida, termin ten często towarzyszył Żydom, gdy mówili o Mesjaszu. Bóg przyśle tego, który wybawi Izrael, wybawi całą ludzkość. Tym terminem określano również Jezusa, Jedynego Sprawiedliwego. Jego historyczne przyjście już było, ponad 2000 lat temu. Teraz możemy czekać, tak jak św. Paweł „na przyjście Pana naszego Jezusa wraz ze wszystkimi Jego świętymi” (1 Tes 3,13). Czekanie jednak nie ma być czasem bezczynnym. Św. Paweł zachęca: „aby serca wasze utwierdzone zostały jako nienaganne w świętości wobec Boga” (1 Tes 3,13), po to jest właśnie Adwent, aby utwierdzić swoje serce, swoją wiarę, aby „stawać się coraz doskonalszymi” (1 Tes 4,1).

Jak to zrobić? Nie jest to łatwe, ale skoro te słowa padają z ust byłego faryzeusza i prześladowcy Kościoła, to chyba ta droga jest do przebycia. Droga! Podpowiada psalmista: „Daj mi poznać Twoje drogi Panie” (Ps 25). Pana trzeba prosić, aby dał poznać Jego drogi. Dlaczego? Słyszymy dalej: „Wszystkie ścieżki Pana są pewne i pełne łaski!” (Ps 25). Pełna łaski była Maryja (Łk 1,28). Trzeba się w Nią w Adwencie wpatrywać. Maryja czekała wybawienia, czekała na Mesjasza, czekała na wypełnienie się obietnic Boga. Dla człowieka wyczekującego zbawienie mówi Jezus w Ewangelii: „nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie” (Łk 21,28). Tylko człowiek żyjący nadzieją może podnieść głowę, czyli popatrzeć w niebo, zobaczyć, dojrzeć, że tam Ktoś jest. To tak, jakby popatrzeć Bogu prosto w oczy. Przez grzech jesteśmy złamani i nie możemy popatrzeć w górę. Dlatego potrzebne jest najpierw nabrać ducha, czyli stać się wewnętrznie czystym, nowym człowiekiem. Dlaczego się zmagać? Bo zbliża się odkupienie człowieka, moje odkupienie. Każdy z nas chce być na takie chwile gotowy. Czas odkupienia to czas spotkania z Jezusem, tak samo jak w Boże Narodzenie. Przygotowuję się do tego, aby Bóg na nowo narodził się we mnie, w moim sercu…

Mimo, że człowiek chce być gotowy, że dostaje na tacy okres Adwentu i narzędzia do pracy, trzeba powiedzieć, że nie jest to czas łatwy. Tutaj jest zmaganie, a jak każdy w zmaganiu są przeszkody i upadki. Co przeszkadza? Podpowiada Jezus: „serca [pełne] obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych” (Łk 21,34), wskazując jednocześnie na to, nad czym każdy z nas powinien pracować. Każdy ma swojego demona obżarstwa, pijaństwa, trosk doczesnych! Nie ma co ukrywać. Ale Jezus nie pozostawił nas wobec nich bezbronnymi. Powiedział jeszcze: „Czuwajcie więc i módlcie się” (Łk 21,36). Modlitwa i czuwanie pomagają przetrwać wiele trzęsień ziemi naszego życia i przemienić je w spokojną równinę. Jezus mówi: „dasz radę!”. O ducha czujności i otwartości na Ciebie proszę dzisiaj Panie. Maryjo wspomóż nas w tym Adwencie! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionego czasu Adwentu, oby był czasem trudu i duchowego zmagania się!

sobota, 24 listopada 2012

Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata, ułuda i bajki czy poszukiwanie Królestwa Bożego?


Liturgia Słowa Uroczystości Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata:

Dn 7,13-14 Ps 93 Ap 1,5-8 J 18,33b-37


            Dzisiaj w Kościele katolickim obchodzimy Uroczystość Jezusa Chrystusa Króla Wszechświata. Niedziela ta nie ma za zadania rozpowszechniania społecznej idei ogłoszenia Jezusa Królem Polski, ale przypomina nam, że to On jest Panem całego stworzenia. Z czym to się wiąże? Każdy z nas zachęcony jest do ogłoszenia Go swoim Osobistym i Jedynym Panem i Zbawicielem swojego życia, nie całego narodu, nie sąsiada z boku. Każdy odpowiada za swoje życie (nieznaczny, że nie mamy troszczyć się o bliźnich), dlatego sami powinnyśmy tego aktu dokonać. Ta ostatnia niedziela roku liturgicznego 2011/2012 jest także czasem refleksji nad całym rokiem, nad moją pracą nad rozwijaniem swojej wiary, dawania o niej świadectwa, życia nią w codzienności… Ale dzisiejsza niedziela jest też patronalnym świętem Akcji Katolickiej i Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży, dlatego wszystkim członkom tych ruchów katolickich składam życzenia Bożego błogosławieństwa i opieki Matki Boga i człowieka!

            Dzisiejsza Liturgia Słowa kontynuuje temat poprzedniej niedzieli. Słowo Boże wskazuje i współgra Uroczystością Jezusa Chrystusa, Króla Wszechświata, wskazując na przyszły koniec, który dotknie każdego z nas. W pierwszym czytaniu słyszymy słowa proroka Daniela: „na obłokach nieba przybywa jakby Syn Człowieczy” (Dn 7,13). Terminem tym określa się Jezusa. Dodatkowo słyszymy w Apokalipsie: „Łaska wam i pokój od Jezusa Chrystusa, Świadka Wiernego, Pierworodnego umarłych i Władcy królów ziemi” (Ap 1,4.5). Przyjście Jezusa nie będzie katastrofą, ale przyjściem z łaską i pokojem. Jezus jak przyszedł do Apostołów w wieczerniku po zmartwychwstaniu powiedział do nich: „Pokój wam!” (Łk 24,36). Tak samo będzie na końcu czasów. Jezus przyjdzie, jako król.

W starożytności Izrael wierzył, że tylko Bóg jest jego jedynym władcą, jego jedynym królem. Dlatego Jezus, jako Bóg posiada także ten tytuł, tytuł króla. Sam Jezus o tym mówi w dialogu z Piłatem: „Tak, jestem królem” (J 18,37). Z czym wiąże się ta władza królewska? Czytamy w Apokalipsie: „uwolnił nas od naszych grzechów; uczynił nas królestwem” (Ap 1,5.6). Jezus, uwalnia nas spod władzy grzechów, czyni nas wolnymi. Król miał władze nad wszystkim, dlatego jest On w stanie nas ułaskawić i dać nam nowe życie i to właśnie Jezus czyni. Psalmista to uznaje, dlatego woła: „Pan Bóg króluje, pełen majestatu” (Ps 93). Ten psalm to opiewanie Boskiej dobroci, której wcześniej doświadczył. Dlatego mogę dzisiaj wołać za św. Janem Apostołem: „Jemu chwała i moc na wieki wieków! Amen” (Ap 1,6)!

            Jezus przyszedł na ziemię ze swoim królestwem, ale powiedział do Piłata: „Królestwo moje nie jest z tego świata” (J 18,36). Czym ono jest? Często słyszymy, że Królestwo Jezusa, jest królestwem pokoju, miłości, prawdy, wolności itd. A co Jezus powiedział?  Oto bowiem królestwo Boże pośród was jest” (Łk 17,21). To nie królestwo polityczne, społeczne, ale królestwo w nas, w moim sercu, królestwo trwające w Kościele (o czym przypominają Pasterze Kościoła w Polsce w swoim liście przeznaczonym na dzisiejszą Uroczystość). Mimo paplaniny politycznej trwającej każdego dnia, czasami naprawdę bardzo niewiele dającej zwykłemu człowiekowi, Jezus mówi, że Jego królestwo trwa i jest w nas! To nie ułuda czy bajka głoszona przez księży, ale rzeczywistość. Jak inaczej nazwać dobroć i bezinteresowność w imię Jezusa? Jak nazwać cuda wbrew logice tego świata? Jak nazwać miłość w rodzinie, gdy brakuje na rachunki i inne potrzeby? Codziennie wołamy w modlitwie Ojcze nasz „przyjdź królestwo Twoje!”. To wołanie serca, wołanie prośby o to, aby na ziemi wszystko działo się zgodnie z Jego wolą. Jezus nie obiecał, że będzie łatwo, że ta walka toczyć się będzie bez bólu, ale obiecał, że warto żyć w Jego królestwie i o Nie zabiegać! Przyjęcie Jezusa powoduje trwanie w prawdzie i wolności. On powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem” (J 14,6) i „Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu” (J 18,37). Nie każdy godzi się na Jezusowe królestwo, bo nie każdy jest w stanie usłyszeć i przyjąć prawdę. Nie każdy…

W Apokalipsie czytamy: „Jezus jest Władcą królów ziemi” (Ap 1,5). Co to znaczy? Jezus jest Panem wszystkich prezydentów, królów, władców, tych z buszu, ale i z tych „cywilizowanych” ziem. Te słowa odnoszą się także do nas, jako królów nas samych, bo każdy z nas jest „władcą swojego życia”. Jezus zaprasza dzisiaj mnie do uznania Go, jako mojego prywatnego i osobistego Pana i Zbawiciela (tekst modlitwy na bocznym pasku). Mimo, że tego wyboru dokonałem już kilka razy w życiu, ponawiam go dzisiaj, z własnej woli. To piękne uczucie, wiedzieć, że ktoś troszczy się o moje życie, ktoś kto wie, jak to zrobić najlepiej. A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli i końcowego czasu zwykłego!

sobota, 17 listopada 2012

33 niedziela zwykła: Koniec świata – mit czy rzeczywistość?


Liturgia Słowa 33 niedzieli zwykłej:

Dn 12,1-3 Ps 16 Hbr 10,11-14.18 Mk 13,24-32

            W ostatnim czasie (14-15 listopad) uczestniczyłem w sympozjum naukowym zorganizowanym przez UPJP II i WSD w Krakowie pt. „Drogi wiary”. Sympozjum uzmysłowiło mi m.in., że każdy z nas ma swoją własną drogę wiary (dla jednych jest to autostrada, dla innych droga powiatowa, a dla innych droga polna), każdy z nas ma szansę ją pokonać i dojechać do swojego celu, jakim jest zbawienie. Każdy obojętnie czy jest w pełni zdrowym, czy odczuwa jakąś chorobę (cielesną bądź duchową), co potwierdza przykład wielu świętych. O tym przypomina też miesiąc listopad, który jest szczególnym miesiącem modlitwy za zmarłych!

            Liturgia Słowa w dzisiejszą niedzielę zmierza do tematu końca życia człowieka. Kończy się rok kościelny i dziś o tym przypomina dzisiejsze słowo. Dlatego słyszymy słowa w księdze proroka Daniela: „W owych czasach wystąpi Michał i (…) nastąpi okres ucisku. W tym czasie naród twój dostąpi zbawienia: ci wszyscy, którzy zapisani są w księdze” (Dn 12,1), a czytając słowa Ewangelii słyszymy: „W owe dni, po tym ucisku, (…) ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego (…)” (Mk 13,24.25). Z tych słów jasno wynika, że nadejdzie dzień końca. Przypominają o tym reżyserzy w filmach 2012 czy Armagedon, ale przede wszystkim sami w sobie czujemy, że następuje koniec naszego doczesnego życia. Nie całkowity koniec, bo nastąpi zmiana. Nasze życie bowiem się zmienia, nie kończy! Rzeczywistość śmierci dotknie każdego. Nie ważne jak koniec świata będzie wyglądał, czy będzie dokładnie słowo w słowo, jak w Piśmie Świętym, czy będzie wyglądał jak jest przedstawiany w filmach, czy jeszcze inaczej – tak jak nam się nawet nie śniło. Nie o to chodzi…

Dzisiejsza Liturgia Słowa przypomina: „Wielu zaś, co posnęli w prochu ziemi, zbudzi się: jedni do wiecznego życia, drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie” (Dn 12,2). To przypomnienie o Sądzie Ostatecznym, na którym już na zawsze zapadnie wyrok, za nasze ziemskie życie i wybory, czy będziemy cieszyć się chwałą zbawionych z Bogiem w niebie, czy będziemy w piekle, wśród potępionych… Prorok Daniel mówi o księdze życia. Kto się okaże zapisany w księdze zbawienia? Nie wiemy. Możemy powiedzieć jedynie o świętych i błogosławionych za zbawionych i cieszących się obecnością Boga w niebie. Czytamy w Apokalipsie św. Jana: „I inną księgę otwarto, która jest księgą życia. I osądzono zmarłych z tego, co w księgach zapisano, według ich czynów” (Ap 20,12). Czy ja jestem tam zapisany? Nie wiem, nie umiem powiedzieć. Ale wraz z psalmistą mówię: „Cieszy się moje serce i dusza raduje (…) bo w kraju zmarłych duszy mej nie zostawisz i nie dopuścisz bym pozostał w grobie!” (Ps 16).

Wierzę i mam nadzieję, że tak będzie, że Bóg w swoim wielkim miłosierdziu nie pozwoli mi na pozostanie w grobie na wieki! Jak jednak zapewnić sobie życie wieczne? Bóg mówi, że będzie nas sądził z naszych czynów, dlatego powinny być one Jemu miłe. Dlatego „Mądrzy będą świecić jak blask sklepienia, a ci, którzy nauczyli wielu sprawiedliwości, jak gwiazdy przez wieki i na zawsze” (Dn 12,3). Jak stać się mądrym? Podpowiada znowu psalmista: „To On mój los zabezpiecza. Zawsze stawiam sobie Pana przed oczy (…) nic mną nie zachwieje. Ty ścieżkę życia mi ukażesz!” (Ps 16). Bóg w swoich przykazaniach, w natchnieniach na modlitwie, w Sakramentach, w drugim człowieku (księdzu, przyjacielu, członkom rodziny), ukazuje jak żyć. Dodatkowo każdy z nas ma sumienie, osobiste sanktuarium gdzie można porozmawiać z Bogiem! Dlatego proszę dzisiaj Boga wraz ze słowami psalmu: Strzeż mnie o Panie, Tobie zaufałem!

Jezus mówi: „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą” (Mk 13,31). Słowa Jezusa, Boga nie przeminą. One się wypełnią, a Bóg jest Bogiem obietnic i to obietnic które wypełnił – wystarczy popatrzeć chociażby na Zachariasza i Elżbietę (Łk 1,5-25. 57-66) czy wiele innych. On je spełnia dla nas, to wyraz Jego miłości. Dlatego obiecując nam w Eden, że nas nie zostawi, przez wieki w historii działał tak, by dać nam na nowo szanse na zbawienie. W końcu posłał Jezusa, swego Syna, który wypełnił plan, misję odkupienia i zbawienia człowieka w pełni. To była jedyna godna Boga ofiara przebłagalna za nasze grzechy, stąd różnica między ofiarą w Starym Testamencie a ofiarą Jezusa. Dlatego pisze autor Listu do Hebrajczyków, że Jezus „przeciwnie, złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga (…) Jedną bowiem ofiarą udoskonalił na wieki tych, którzy są uświęcani” (Hbr 10,12.14). Dlatego dzisiaj dziękuje Bogu za Jego miłość, że jest Bogiem obietnic, że dla mnie wydał swojego Jednorodzonego Syna! Ofiara Jezusa jest niepowtarzalna, a uobecnia się każdego dnia w Eucharystii, Mszy Świętej. Czerpać z jej owoców jesteśmy wezwani każdego dnia, tak by być uświęcanym. Eucharystia i uczestnictwo w niej, całkiem świadome i dobrowolne, na tyle na ile się potrafi, pozwala na doświadczanie w sobie cudów, pozwala na „postawienie sobie Pana przed oczy!” (Ps 16). Proszę dzisiaj Panie, abym Ciebie stawiał sobie przed oczy w każdej chwili życia, czy jest ona pełna radości czy smutku. A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli i czasu (nie)zwykłego!

sobota, 10 listopada 2012

32 niedziela zwykła, Zwiastunem schyłku Kościoła - ubóstwo?




Liturgia Słowa 32 niedzieli zwykłej:

1 Krl 17,10-16 Ps 146 Hbr 9,24-28 Mk 12,38-44

            Miesiąc listopad zwraca wzrok chrześcijan ku śmierci, przemijaniu i sloganowemu hasłu: „życia po życiu”. Prawdą naszej wiary jest, że życie człowieka przy chwili śmierci się nie kończy, ale zmienia. Kościół wierzy, że istnieją: piekło, czyściec i niebo. Piekło dla potępionych (a Kościół nie stwierdza jednoznaczne kto został potępiony), niebo dla zbawionych i czyściec dla tych, którzy potrzebują jeszcze oczyszczenia, aby móc w pełni oglądać Boga. Istnieje w Kościele zakon sióstr Wspomożycielek. Zakon ten założony został przez bł. Honorata Kozimińskiego i trwa do dzisiaj. Jego charyzmatem jest niesienie pomocy duszom w czyśćcu cierpiącym. Stąd znane są m.in. Towarzystwa Dzieł Pomocy dla Czyśćca,  do którego może przystąpić każdy. Przynależność nie niesie za sobą wielkich konsekwencji, tylko codzienną modlitwę w intencji dusz czyśćcowych, którą rozpowszechnia zakon. Profity dla człowieka są duże, bowiem to dusze czyśćcowe, które dzięki naszym modlitwom szybciej dostąpiły oczyszczenia, będą przed Bogiem i będą wypraszać nam konkretne łaski (będziemy mieć więcej wstawienników za nami). Czy warto? Owszem, sam tego doświadczyłem. Kiedyś może sam będę w takiej potrzebie, będzie mi potrzebna modlitwa innych, więc tym darem chce się dzisiaj dzielić.

            Dzisiejsza Liturgia Słowa jest pięknym ukazaniem różnicy w dwóch postawach: pokorze i pychy. Jezus karci jasno i mocno: „Strzeżcie się uczonych w Piśmie” (Mk 12,38) i wymienia postawy faryzeuszów: chęcią wyróżniania się oraz zdobywaniem sobie kontaktów. Jezus dodaje na końcu: „Ci tym surowszy dostaną wyrok” (Mk 12,40). Jezus nauczał czego innego w Kazaniu na Górze (zob. Mt 6,5.7-8; 23,1-7) – liczy się czystość intencji. Uczeni w Piśmie nie są idolami dla człowieka. Bo można być mistrzem duchowości, ale żadnym przykładem człowieka, nie łączyć postawy wiary z postawami życia. Wtedy człowiek staje się duchowym wrakiem, a wyrok surowy będzie czekał. Przed postawą pychy i samolubności broń mnie Panie!

Takiej postawie uczonych w Piśmie Jezus przeciwstawia postawę ubogiej wdowy, nie tylko w Ewangelii, ale i w Pierwszym czytaniu. Już sama nazwa uboga wdowa niesie w sobie przesłanie. „Uboga” to osoba, która jest blisko Boga, jest w serce u Boga, to osoba wypatrująca u Boga skarby. Właśnie wdowa, kobieta w Izraelu niewiele znacząca, zostaje postawiona za wzór. Dlaczego? Jezus powiedział: „Ta uboga wdowa wrzuciła najwięcej ze wszystkich” (Mk 12,43). Ten maleńki datek był większy niż wszystkie pozostałe i chociaż były to tylko dwa pieniążki, warte jeden grosz, jest to więcej, niż datki kogokolwiek innego. Wdowa wrzuciła to wszystko, co miała, całe utrzymanie (dosł. „całe życie”, fizyczna egzystencja). Zostaje ona przedstawiona w świetle tego, co daje, a inni wrzucali to co mogli łatwo zaoszczędzić i jeszcze wiele im pozostawało. Aby dawanie miało rzeczywiście autentyczny charakter, musi być ofiarne.

Nigdy nie liczy się wielkość daru, ale wartość jaką posiada on dla dającego – jeżeli tym więcej znaczy dla dającego tym większym jest darem. Dzisiaj pytam siebie z czym jest mi się ciężko dzielić? I tym bardziej powinienem się dzielić. Czytamy w Piśmie Świętym: „Nikt nie opuszcza domu, braci, sióstr, matki, ojca, dzieci i pól z powodu Mnie i z powodu Ewangelii, żeby nie otrzymał stokroć więcej teraz, w tym czasie, domów, braci, sióstr, matek, dzieci i pól, wśród prześladowań, a życia wiecznego w czasie przyszłym.” (Mk 10,29-30). Psalmista dodaje dzisiaj: „On wiary dochowuje” (Ps 146) i w pierwszym czytaniu: „Dzban mąki nie wyczerpał się i baryłka oliwy nie opróżniła się według obietnicy, którą Pan wypowiedział” (1 Krl 17,16).



Być może oznaką schyłkowości Kościoła i porażki naszego chrześcijaństwa jest to, że wierni często nie chcą niczego dać. I nie chodzi tu o pieniądze, ale też o swój czas, o swoje talenty na rzecz wspólnoty czy zainteresowanie. Niewielu ludzi potrafi zrobić coś dla sprawy Bożej bez uzyskania z tego dla siebie jakiejś korzyści, czy to materialnej czy społecznej. Prawdziwe dawanie zawiera w sobie pewne elementy lekkomyślności. Ta kobieta mogłaby zapewne zatrzymać dla siebie jedną monetę. Nie byłaby to duża wartość, ale zawsze trochę, tym nie mniej dała ona wszystko co posiadała. Może nam się wydawać, że nie posiadamy aż tylu darów materialnych lub osobistych, aby móc je dać Chrystusowi, ale ważną jest postawa dzielenia się. W nowych przykazaniach Kościelnych piąte przykazanie brzmi: „troszczyć się o potrzeby wspólnoty Kościoła”. Psalmista dodaje dzisiaj: „Pan kocha sprawiedliwych” (Ps 146), a sprawiedliwy potrafi się dzielić. O postawę ofiarności, dzielenia się i troski o innych proszę Cię Panie! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli!