Pismo Święte

Pismo Święte

czwartek, 26 grudnia 2013

Boże Narodzenie 2013





Rzeszów, Boże Narodzenie, 2013 r.

„W Bożym Narodzeniu możemy odkryć, że Bóg naprawdę stał się Emanuelem, Bogiem z nami, od którego nie oddziela nas żadna bariera czy dystans. W tym Dzieciątku Bóg stał się tak bardzo bliski każdego z nas, że możemy do niego mówić «Ty» i podjąć z nim pełną ufności relację głębokiej miłości, tak jak to czynimy wobec niemowlęcia. W tym Dziecięciu objawia się Bóg-Miłość, który przychodzi bezbronny, nie używa siły, ponieważ nie chce nas zdobyć jakby zewnętrznie, lecz pragnie być przez nas przyjęty w wolności”

Benedykt XVI


Kochani!

„Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie” (Ps 72). W adwentowej refleksji, w skupieniu przy konfesjonale, w ciszy wyczekiwania na wigilijną gwiazdę, do gorącego i otwartego serca niech przyjdzie Pan i umocni Was swoim pokojem, byście mogli Go rozdawać wszędzie tam, gdzie niepokój.

Niech Syn Boży, który w betlejemską noc przyszedł do swojej własności nieustannie gości w Waszych sercach i swoją Miłością rozświetla drogę życia.

Błogosławionych świąt Bożego Narodzenia


Z darem modlitewnej pamięci
Ziemba Damian

sobota, 14 grudnia 2013

3 niedziela Adwentu - małe pytanko do Jezusa?



Liturgia Słowa 3 niedzieli Adwentu:

Iż 35,1-6a.10 Ps 146 Jk 5,7-10 Mt 11,2-11

           
Kościół dzisiaj przeżywa 3 niedziele Adwentu (Gaudete), która wskazuje nam, że połowa czasu przygotowania do naszego spotkania z Panem już de facto minęła. Kolor liturgiczny, dzisiaj różowy, ma nam przypominać o radości, z jaką każdy chrześcijanin powinien czekać, aż Pan powróci. Różowy zawsze wywołuje uśmiech na naszej twarzy, ale powinien odzwierciedlać także stan naszej duszy. O Adwencie przypominają nam m.in. wieniec czy schodki Adwentowe, ale także popularne są tzw. Msze roratnie. Nie charakteryzuje jej tylko świecąca się roratka, czy dzieci z małymi lampionami, ale to, że wraz z Maryją staramy się przygotować do Bożego Narodzenia, ucząc się od niej postawy posłuszeństwa, pokory, wierności i zasłuchania w Boże Słowo.

Liturgia Słowa dzisiejszej niedzieli już od początku mówi o radości. Prorok Izajasz pisze: „Niech się rozweselą” (Iz 35,1). Dlaczego jednak mamy się radować? Co jest takiego szczególnego? Czytamy w II czytaniu o zniecierpliwieniu uczniów, jakiś ich kłótniach, a w Ewangelii widzimy Jana Chrzciciela zamkniętego w więzieniu, oczekującego na śmierć. Gdzie jest ta radość? Odpowiedź daje Ewangelia. Jan Chrzciciel, ostatni z proroków Starego Testamentu pyta: „Czy Ty jesteś Tym, który ma przyjść, czy też innego mamy oczekiwać?” (Mt 11,3). W więzieniu, będą na skraju śmierci nie pyta się o głupoty. Jan widział Jezusa przy chrzcie, a będąc w więzieniu na pewno wiele o Nim rozmyślał. Czasem jeżdżę do więzienia na Msze z więźniami i jak rozmawiamy ze sobą to pytają o konkret, mimo, że obiektywnie patrząc, nie mają często obiecującej sytuacji. Jan pyta na pewno ze względu na swoich uczniów. Mogli mieć oni wątpliwości, a Jan wskazuje, żeby sami się dowiedzieli, popatrzyli na Jego czyny. To dobra rada Jana, bo wskazuje, że aby zobaczyć Kim jest Jezus, trzeba przeżyć osobiście Jego moc, pozwolić by On człowieka kształtował, jego teraźniejszość i przyszłość.

Ale Jan może pytać, gdyż czuje się zniecierpliwiony. On głosił, że przyjdzie Mesjasz, że będzie przybliżał Królestwo Boże, dokonywał cudów. Jan może czekał na cuda, wielkie akcje, a może nie był do końca otwarty na to, że Jezus działa z miłością, po cichu. Dzisiaj chyba łatwo nam odnaleźć się w osobie Jana. Chyba, jako chrześcijanie bardziej liczymy na wielkie akcje duszpastersko-ewangelizacyjne, niż na cichą, spokojną działanie, wspomagane mocą Jezusa, bo chyba za mało pytamy Go o zdanie, co robić… Na Janowe pytanie Jezus odpowiada, wskazując na nadzieje, wiarę i ufność. Jezus mówi: „Idźcie i oznajmijcie Janowi to, co słyszycie i na co patrzycie: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia, głusi słyszą, umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię” (Mt 11,4-5). Po ludzku patrząc są to rzeczy niemożliwe do uczynienia. A Jezus mówi, co słyszycie, co widzicie, krótko mówiąc to, co się dzieje, czego możecie doświadczyć, to jest fundamentem świadectwa o Jezusie.

Słowa Jezusa są wypełnieniem obietnic, o których słyszeliśmy w I czytaniu (zob. Iz 35,5n) oraz psalmie (zob. Ps 146): tym, którzy są ślepi otwiera oczy na prawdy o nich samych, bliźnich i Bogu; wzmacnia nogi nie umiejących chodzić po drogach Bożych; oczyszcza z grzechu; otwiera uszy nie słyszącym głosu sumienia i głosu Boga;  budzi do nowego, pięknego życia tych, którzy byli martwi, sparaliżowani grzechem i oferuje bogactwo miłości Bożej dla najbiedniejszych. Te słowa spełniają się w życiu każdego z nas. Każdy z nas został dotknięty Jego łaską, nie raz, nie dwa, ale wiele razy. Izajasz, Dawid, uczniowie Jana Chrzciciela to dostrzegli, a my? A Jezus działa, cały czas! I na końcu Jezus mówi: „błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi” (Mt 11,6). Mimo, że Jezus nie dokonuje rewolucji wojskowej, nie dokonuje buntu publicznego, którego oczekiwali Żydzi po Mesjaszu, to przez swoją rewolucje duchowo-moralną prowadzi do Królestwa Niebieskiego. Najlepiej widać to w perspektywie Krzyża, gdzie Jezus objawił pełnie miłości Boga. Dopiero On na Krzyżu ukazał długość i szerokość, głębie i wysokość miłości Bożej.  Panie, dziękuje Ci za wszelkie cuda, te małe i ciche, ale i za te latwo dostrzegalne. Dziękuje Ci, że ze mnie nie zrezygnowałeś i nie szczędzisz na mnie swojej łaski!

Trochę zaskakujący jest dzisiaj list Jakuba. Mówi on o dwóch sprawach: o cierpliwości, bo Pan jest blisko i o wzajemnych relacjach danej wspólnoty. Jakub wzywa do cierpliwości, bo pierwotny Kościół żył nadzieją, że Jezus za niedługo powróci, tzn. w ich pokoleniu. A tu są coraz starsi, a Jezusa nie widać zstępującego z nieba. To rodziło niesnaski pomiędzy chrześcijanami. Jakub mówi: „Trwajcie więc cierpliwie” (Jk 5,7a). Komu cierpliwość nie jest potrzebna? W świecie zabiegania, interesów, braku czasu? Komu nie jest potrzebna? Jakub świetnie stosuje przykład rolników. Pierwsi chrześcijanie w większości to byli prości ludzie pracujący na roli. Rolnicy wiedzą, że w pewnych kwestiach nie da się nic przyśpieszyć, trzeba czekać aż natura sama poradzi sobie z sobą, a plon wyda owoc. Trzeba umieć czekać. Choć mój tato nie był rasowym rolnikiem, to pamiętam nieraz, że jako młody chłopiec pracowałem z nim na roli i nie raz pytałem, kiedy coś z tego urośnie. A tato zawsze odpowiadał, że trzeba czekać cierpliwie, tutaj działają teraz inne siły, a my zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, aby plony były jak najlepsze. Sam Jezus powiedział: „kto wytrwa do końca, zbawiony będzie” (Mt 24,13). I tutaj występuje gr. hypomene, które oznacza nie bierną cierpliwość, lecz zwycięskie przedzieranie się przez wzburzone fale wątpliwości, smutku i nieszczęścia, by w końcu wyjść posilonym i wzmocnionym w wierze. Może być wiara, która nigdy nie narzeka i nie stawia pytań, jednak silniejsza jest ta wiara, która mimo nieszczęść i wątpliwości nadal pozostaje wiarą. Panie proszę, dodawaj mi siły i cierpliwości w wierze!
 
A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionego czasu Adwentu, aby usłyszeć Jego głos!

sobota, 7 grudnia 2013

2 niedziela Adwentu - chrześcijańska (bez)wstydność?



Liturgia Słowa 2 niedzieli Adwentu:

Rdz 3,9-15.20 Ps 98 Rz 15,4-9 Łk 1,26-38

           
Dzisiaj jest II niedziela Adwentu, która przygotowuje nas do świąt Bożego Narodzenia. O Adwencie przypomina nam m.in. wieniec adwentowy w Kościele, a każda kolejna świeca ukazuje, czas który minął, wskazując, że Jezus się do nas przybliża i jednocześnie czas jaki nam pozostał na spotkanie z Nim. Ale czy my jesteśmy na to gotowi? Także dzisiaj przypada Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny. W wigilię tej Uroczystości klerycy roku III przyjęli strój duchowny, aby także strojem świadczyć o Ewangelii Jezusa. Dogmat o Niepokalanym Poczęciu został zatwierdzony w 1854 r., ale wiara ta była obecna w ludzie Bożym zawsze, od początku chrześcijaństwa. Uroczystość ta ma przypomnieć nam o tym, że każdy z nas może prosić Pana o szczególną łaskę zwalczania grzechów. Dzisiaj przypada dzień modlitw za chrześcijan na Wschodzie, pamiętajmy o nich!

Pan Bóg mówi do nas dzisiaj w Liturgii Słowa i zaskakuje każdego. Dzisiejsze teksty nie pochodzą stricte z II niedzieli Adwent, oprócz II czytania. Teksty pochodzą z Uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP. W I czytaniu słyszymy o grzechu Adama i Ewy, pierwszych rodziców. W wielu wypowiedziach można zobaczyć dlaczego tak było. Dzisiaj czytanie wskazuje nam na co innego: „Pan Bóg zawołał na mężczyznę i zapytał go: «Gdzie jesteś?»” (Rdz 3,9). Pan po grzechu szuka człowieka. Pan zawsze szukał człowieka, szukał go przed i po grzechu. A co robi człowiek? „Usłyszałem Twój głos w ogrodzie, przestraszyłem się, bo jestem nagi, i ukryłem się” (Rdz 3,10) – człowiek się chowa. Naturalna konsekwencja grzechu – wstyd. Człowiek się boi kary, konsekwencji. A każdy człowiek jest zobowiązany do odpowiedzialności za siebie, za swoje czyny, a nie do uników, uciekania przed odpowiedzialnością.

Człowiek tak postępuje, bo boi się, że nie będzie wysłuchany, nikt nie zrozumie motywów jego działania, a Pan pyta: „Któż ci powiedział, że jesteś nagi? Czy może zjadłeś z drzewa, z którego ci zakazałem jeść? (…) Dlaczego to uczyniłaś?” (Rdz 3,11.13). Pan zanim podejmie decyzje pyta. Okazuje w ten sposób szacunek wobec człowieka! Konsekwencje dla człowieka są (zob. Rdz 3,16-19.21-24), ale jednocześnie nadzieja. Pan mówi: „Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej: ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę” (Rdz 3,15). Te słowa są zapowiedź dotyczącą pokonania złego i jego potomstwa, które zrealizował Jezus. Kontynuacją tej zapowiedzi jest dzisiejsza Ewangelia. Słyszymy w niej historię Zwiastowania Maryi przez anioła Gabriela. Ewangelista zapisał: „Dziewicy było na imię Maryja” (Łk 1,27), które poświadczają, że Maryja została poczęta bez grzechu pierworodnego. Jak mogłoby być inaczej, jak mogłoby inaczej wyglądać mieszkanie dla Syna Bożego? Mieszkanie czyste, bez skazy.

Słyszymy także zapowiedź: „oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca” (Łk 1,31-33). Całe życie Jezusa, a zwłaszcza Jego zbawcza Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie pokazują, że Bóg wypełnił swoja obietnicę. Można zapytać dlaczego Pan tego dokonuje? Odpowiada psalm: „wspomniał na dobroć i wierność swoją” (Ps 98). Pan kocha człowieka, którego stworzył, kocha i pragnie jego szczęścia. Dlatego imię Jezus z języka hebrajskiego oznacza Bóg zbawia albo Bóg jest zbawieniem. Potwierdzają to Apostołowie, mówiąc: „nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni” (Dz 4,12). Panie dziękujemy Ci za to, że wypełniłeś swoją obietnicę, że uwolniłeś nas spod jarzma złego!
Św. Paweł zachęca nas w swoim liście do odpowiedzialności za siebie nawzajem, wskazując, że chrześcijanie są braćmi, jedną rodziną wiary… Wzorem dla życia chrześcijańskiego zawsze pozostanie Jezus. Paweł pisze: „Dlatego przygarniajcie siebie nawzajem, bo i Chrystus przygarnął was - ku chwale Boga” (Rz 15,7). Skoro Chrystus okazał nam szacunek, troszcząc się o człowieka, to tym bardziej każdy chrześcijanin powinien „te same uczucia żywić do siebie” (Rz 15,5b). Każdy chrześcijanin powinien myśleć nie o sobie, lecz o innym. Troska o innych nie może przerodzić się w łatwiznę, sentymentalizm, uleganie obcym wpływom. Zawsze musi ona mieć na uwadze dobro innej osoby, podbudowanie jej osobistej wiary. A często się zdarza, że nie dość, że człowiekowi jest źle, to jeszcze leżącemu dokopie, zamiast pomóc mu w jego niedoli…

Paweł pisząc powinien „te same uczucia żywić do siebie” (Rz 15,5b) wskazuje w swoim liście na szacunek, który ma zmierzając do wytworzenia atmosfery miłości oraz zachęca do studiowania Pisma – „To zaś, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję.” (Rz 15,4), gdyż w Piśmie Św. jest nasze życie, tutaj można odczytać wolę Boga. Paweł pisze dalej „Bóg, który daje cierpliwość i pociechę” (Rz 3,15) używa greckich słów hypomene -  to coś więcej niż cierpliwość; to optymistyczne zaangażowanie w sprawy życia oraz paraklesis – wskazuje tu na hebrajskie rozumienie słowa, jako tchnienia życia, jako siły tworzącej nowe życie. A Dawcą Źycia zawsze pozostaje Bóg. Nowe życie mamy tylko w Jego perspektywie, dzięki sakramentom i nawróceniu ku Niemu. Panie proszę o optymizm wiary oraz otwartość na Ciebie, abym nie przespał tego Adwentu, ale w nim pogłębiał relacje z Tobą! A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionego czasu Adwentu, aby usłyszeć Jego głos!

sobota, 30 listopada 2013

1 niedziela Adwentu - Bądź gotów! Adwent czas zacząć!



Liturgia Słowa 1 niedzieli Adwentu:

Iz 2,1-5 Ps 122 Rz 13,11-14 Mt 24,37-44

            Adwent czas zacząć! To już kolejny Adwent naszego życia, jedyny w swoim rodzaju, już takiego nie będzie nigdy. Adwent, to z j. łacińskiego adventus to nadejść, przybycie, początek i oznacza okres liturgiczny, w którym każdy z chrześcijan czeka na zbliżające się Boże Narodzenie, ale również na powtórne przyjście Pana na końcu czasów, czeka na Paruzje. Okres ten jest okresem pokutnym, gdzie zastanawiamy się nad naszym życiem wiarą, realizacją powołania do życia w świętości każdego dnia, ale jest także czasem radosnego oczekiwania, aby Pan przybył niebawem! Adwent może być przeżyty dobrze, o ile jest brany na serio. W Adwencie zazwyczaj bierzemy jakieś postanowienia, aby rozwijając jakąś cnotę w naszym życiu, albo zwalczać wadę. Prośmy Pana, abyśmy w Adwencie nie skupiali się na sobie, ale kierowali serce ku Niemu, abyśmy byli gotowi na Jego przyjście, abyśmy wybierali Jego, nic innego!

Dzisiejsza Liturgia Słowa wprowadza nas w Adwent. W pierwszym czytaniu słyszymy zachętę Izajasza: „Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!” (Iz 2,5). To wezwanie dla Izraelitów, aby zaczęli na nowo żyć wiarą, żeby wrócili z ciemności. Izajasz pisał te słowa w szczególnym czasie, gdy Izraelowi zaczęły grozić najazdy obcych wojsk, a sami Izraelici zaczęli oddawać się kultowi wyżyn i obcych bogów. Jednak i dla tego narodu istnieje droga nawrócenia. Jaka? Izajasz pisze nieco wcześniej: „Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie - z Jeruzalem” (Iz 2,3). To Pan uczy dróg, to On daje światło, aby nie zejść z tej drogi. Izajasz zachęca, aby prosić Pana, by nauczył nas dróg swoich za pomocą dwóch skrzydeł: Prawa i Słowa Bożego. Czasami, jako chrześcijanie buntujemy się na Dekalog i Prawa Boże, bo chyba za mało uzmysławiamy sobie, że to są dla nas jasne znaki, jak żyć, aby dojść do Boga; czasami, jako chrześcijanie wybieramy z Bożego Słowa to, co nam pasuje, bo chyba za mało wierzymy, że jest to Słowo Życia…

Ludziom wiary zawsze coś zagrażało. Jezus mówi w Ewangelii: „A jak było za dni Noego, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Albowiem jak w czasie przed potopem jedli i pili, żenili się i za mąż wydawali aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki, i nie spostrzegli się, aż przyszedł potop i pochłonął wszystkich, tak również będzie z przyjściem Syna Człowieczego” (Mt 24,37-39). W historii Noego widzimy jak przygotowuje się on w czasie pięknej pogody na potop, który ma nadejść i kiedy potop nadszedł był on gotowy. Ale pozostała ludzkość zginęła w czasie swoich zajęć jedzenia, picia, wychodzenia za mąż, żenienia się i została zaskoczona, całkowicie nieprzygotowana, dlatego została starta z powierzchni ziemi. Przy tym przykładzie Jezus wskazuje na ciągłą gotowość, czujność, przypomina, że czas Paruzji nadejdzie nagle i zaskoczy wszystkich, którzy pogrążeni są w sprawach materialnych, doczesnych. Zaś św. Paweł mówi: „Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” (Rz 13,13-14). Te zagrożenia są one typowo ludzkie, to nie z kosmosu czy z Ameryki, ale zagrożenia dla nas, także dla nas, chrześcijan XXI w. Czy ktoś z nas może szczerze powiedzieć, że jego te zagrożenia nie dotykają, że jest od nich wolny? Dlatego Paweł pisze dalej, że to Pan jest naszą pomocą, jedyną tarczą, obroną. Nikt i nic innego. Noe i św. Paweł powiedzieli Bogu: „teraz albo nigdy!”, zaryzykowali i wygrali. Panie dodawaj mi odwagi, abym potrafił ryzykować, abym każdego dnia żył wiarą i był gotowy na Twoje przyjście!

Paweł mówi jeszcze: „teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas, niż wtedy, gdyśmy uwierzyli. Noc się posunęła, a przybliżył się dzień” (Rz 13,11-12). Teraz nastała ta godzina, teraz, tzn. już! Nie za chwilę, nie za rok, ale teraz. Chrześcijaństwo to nie bajki, ale życie wiarą, tu i teraz. Paweł przypomina, że żyje w czasach szczęśliwych, odkupionych przez Jezusa, w których Jego obecność jest niemalże namacalna, choć mogę tego nie doświadczać, mogę tego nie widzieć… Jezus powiedział: „Czuwajcie, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie... bądźcie gotowi, bo o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” (Mt 24,42.44). Pytamy się czasami, dlaczego Bóg ukrywa przed nami coś tak ważnego, jak godzina Jego przyjścia, która dla każdego z nas, branego z osob­na, pokrywa się z godziną śmierci. Jak zauważył św. Efrem Syryjczyk: „abyśmy byli czujni, mając na uwadze, że może się zdarzyć w na­szych czasach”. Bóg nas zna! On wie, że wielką udręką dla każdego z nas byłoby poznanie z wyprzedzeniem, kiedy dokładnie owa godzi­na nastąpi, i przyglądanie się, jak powoli i nieubłaganie się zbli­ża. To właśnie budzi największy lęk w pewnych chorobach. Zastanawiam się, czy gdyby teraz nadeszła godzina Paruzji czy były bym gotowy na spotkanie z Panem? I niezależnie od odpowiedzi, ma mnie to mobilizować do jeszcze większej gotowości.

Jak się na to przygotować? Psalmista dzisiaj mówi: „Ze względu na braci moich i przyjaciół będę wołał Pokój z tobą (…) modlę się o dobro dla ciebie” (Ps 122). Wielka jest rola modlitwy w przygotowaniu na spotkanie z Panem i to modlitwy za siebie i za innych. W Adwencie postanowieniem może być spędzanie więcej czasu na modlitwę, przypilnowanie jej systematyczności, bo chrześcijanin to człowiek, który potrafi i chce modlić się za innych i za siebie, nie zapomina o tym, bo modlitwa to dar, który każdy z nas może ofiarować. A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?


Błogosławionego czasu Adwentu, abyśmy byli gotowi!