Pismo Święte

Pismo Święte

sobota, 26 listopada 2011

1 niedziela Adwentu


Liturgia Słowa 1 niedzieli Adwentu:

Iz 63,16b-17.19;64,3-7 Ps 80 1 Kor 1,3-9 Mk 13,33-37

            Dzisiaj wielki dzień! Kościół dzisiaj daje nam kolejny okres – Adwent. Ten szczególny czas to nie tylko wieniec adwentowy w Kościele czy schodki ze schodzącym coraz niżej Małym Jezuskiem, aż wreszcie dojdzie do stajenki. Ale to czas mojego osobistego przygotowania się na spotkanie z Nim. Spodobał mi się napis jaki widziałem na jednej z gablot: „Adwent – na co czekasz?” Adwent trwa 4 tygodnie, to bardzo dużo czasu. Dzisiaj potrzeba dziękczynienia za ten kolejny Adwent, za możliwość nawracania się, za czas dla mnie i Boga. Właściwie można zapytać po co jest Adwent? Myślę, że najlepiej opisują to słowa dzisiejszego psalmisty: „Powróć Boże Zastępów (…) daj nam nowe życie!” (por. Ps 80). W ten pierwszy dzień warto przyjrzeć się poprzednim Adwentom w naszym życiu i prosić Boga, aby ten nie był „zwykłym i szarym” przygotowaniem się do świąt Bożego Narodzenia i przypomnieniem o kupnie prezentów, ale czasem, gdzie nauczymy się na nowo patrzeć na Boga, a przez to na drugiego człowieka.

Prorok Izajasz to dla mnie jeden z „czyścicieli sumienia i mojego obrazu Boga”. Słowa w jego księdze są zawsze mocne i konkretne. I pozostają takie dzisiaj. „Tyś Panie, naszym ojcem, „Odkupiciel nasz” to Twoje imię odwieczne” (por. Iz 63,16). Wyznanie, że Bóg jest Ojcem i Odkupicielem to uznanie, swojej zależności od Niego, uznanie szczególności relacji z Nim, którą wyraża miłość. To szczególnie ważne odkryć w sobie obraz Boga, jako Ojca, bo on wiele uzmysławia. Sam mam bardzo dobrego ojca, który w życiu bardzo wiele mnie nauczył. I dzisiaj mogę powiedzieć, że czasami nie rozumiałem jego zachowań, jego decyzji, ale dzisiaj wiem, że to co robił było to czynione z miłości i troski o mnie. Tak samo jest z Bogiem. Czasami to co On mi zaserwuje nie rozumiem, ale kto powiedział, że muszę wszystko rozumieć od razu? Potrzeba ufności Bogu, który chce dla mnie dobrze. „Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił, przed Tobą skłębiłyby się góry” (por. Iz 63,19). Te słowa opisują łaskawość Boga oraz gorące pragnienie i lamentacje do Boga, o Jego rychłe przyjście na ziemię. Podobnie woła psalmista: „usłysz Pasterzu Izraela (…) przyjdź nam z pomocą; powróć Boże Zastępów” (por. Ps 80). Bóg to zapowiedział, i dotrzymuje słowa, bo „wierny jest Bóg” (por. 1 Kor 1,9).

„Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą działał tyle dla tego, co w nim pokłada ufność. Wychodzisz radośnie naprzeciw tych, co radośnie pełnią sprawiedliwość i pamiętają o Twych drogach” (por. Iz 64,3-4). Te słowa pięknie opisują, jeszcze bardziej Kim jest Bóg. Tylko o Nim można prawdziwie powiedzieć, że troszczy się o swoje stworzenie, że nie zostawia go samego. Jednak wyznanie wiary, że Bóg jest Ojcem, doświadczanie tego, Jego miłości i opieki dokonuje się, nie może pozostać tylko na płaszczyźnie serca, ale musi być widoczne, m.in. na drodze pełnienia Jego woli w codziennym życiu. Chociażby przez uczynki miłosierdzia o których mówił Jezus w Ewangelii z tygodnia wcześniej (por. Mt 25,34-36). Adwent to dobry czas na postanowienia, które zbliżą nas do Boga i drugiego człowieka, może to być praca w wolontariacie czy praca charytatywna. Odłożenie cukierków na bok to wyrzeczenie dobre dla dzieci… Bez tego jakiegoś zadania/wyrzeczenia adwent pozostanie pusty, niepełny…


Czas ucieka każdego dnia. Nigdy nie wróci czas który mógłbym wykorzystać na coś dobrego, a spożytkowałem go w niezbyt dobry sposób, np. siedzieć zamknięty w pokoju i oglądając film, gdy ktoś potrzebuje jakiejkolwiek pomocy. Dlatego ten czas 4 tygodni szybko minie, ale on już nie wróci. Stąd potrzeba szczególnej mobilizacji na Adwent 2011. Mobilizuje mnie dodatkowo dzisiejsza Ewangelia i przypowieść o człowieku – podróżniku. Bóg stworzył ludzi i każdego powołuje, czyli „każdemu wyznaczył zajęcie” (por. Mk 13,34). Nie znamy dnia kiedy nastąpi koniec świata, jak sam mówi Jezus: „kiedy nadejdzie ten dzień i godzina nikt nie wie, (…) tylko Ojciec” (por. Mk 13,32), więc na nic spekulacje, że koniec świata odbędzie się w grudniu 2012 czy po Euro w Polsce. Śmiać mi się chce, gdy słyszę, że ktoś ogłasza koniec świata. Muszę tu powiedzieć, że skolekcjonowałem 13 końców świata w swoim życiu i czekam na następne. Nie znaczy to, że nie wierze w koniec świata. Wręcz przeciwnie, wierzę, chociaż nie wiem kiedy ono nastąpi. Dlatego potrzeba żyć tu i teraz! Muszę zająć się teraźniejszością, by nie przespać kolejnego czasu Adwentu, ale czuwać i robić coś dobrego (por. Mk 13,36-37).

Czuwać nie jest łatwo, bo wymaga to zaangażowania swoich sił. Ale dzięki Jezusowi „zostaliśmy wzbogaceni we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusa utrwaliło się w was, tak iż nie doznacie braku żadnej łaski” (por. 1 Kor 1,5-6). To przez przyjście Jezusa, dzięki łasce chrztu zostałem uzbrojony we wszystko, by czuwać. Ale chrześcijanie wierzą w powtórne przyjście Jezusa: „oczekując objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa” (por. 1 Kor 1,7). On przyjdzie, to pewne. I On „będzie umacniał was do końca, abyście byli bez zarzutu” (por. 1 Kor 1,8) przed Bogiem. Dlatego dzisiaj wołam: „Marana tha! – przyjdź Panie Jezu!” (por. Ap 22, 20-21). Dzisiaj proszę Boga, o łaskę wytrwania w Nim, bym przez ten Adwent zbliżył się do Niego i do drugiego człowieka, bym wierzył, uznał i ufał, że On jest prawdziwym Ojcem i Odkupicielem, który chce dla mnie jak najlepiej. Proszę dzisiaj o wstawiennictwo Maryję, która potrafiła zaufać wbrew wszystkiemu… A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli i czasu Adwentu!

sobota, 19 listopada 2011

34 niedziela zwykła - Niedziela Chrystusa Króla


Liturgia Słowa 34 niedzieli zwykłe, Niedzieli Chrystusa Króla:

Ez 34,11-12.15-17 Ps 23 1 Kor 15,20-26.28 Mt 25,31-46

            Dzisiaj Kościół celebruje Niedzielę Chrystusa Króla, patronalne święto Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. To bardzo piękny ruch w Kościele, oparty na tradycjach chrześcijańskich i harcerskich, pielęgnujący piękne życiowe postawy. Jestem pełen uznania dla ludzi, którzy budują tę wspólnotę. Widziałem ich pracę, ponieważ byłem na wyjeździe wakacyjnym KSMu w Murzasichle. Człowiek, który staje się niewierny swoim ideałom, trwałym wartościom idzie na dno. Dzisiaj życzę każdemu członkowi KSMu wytrwałości i wierności zasadom, jakie wyznają. Trwajcie mocni w wierze!

W najbliższych dniach nastąpi koniec roku liturgicznego. Przyszła niedziela to I Niedziela Adwentu. Dzisiaj prorok Ezechiel przytaczając słowa Wyroczni Pana przypomina o Bogu, który zawsze, nieustannie i wciąż będzie mnie szukał, mnie owcę. „Bóg jest miłością” (por. 1 J 4,8), dlatego mówi: „Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę” (por. Ez 34,11). To piękny obraz Bożej miłości. Każdy człowiek jest spragniony miłości, a każdy jej w jakimś stopniu doświadcza, czy to w kontakcie z rodziną, przyjaciółmi czy drugą połówką. Bóg chce, aby każdy przyjął właśnie Jego jako swoją osobistą i prywatną połówkę, abym żył w bliskości z Nim, nieważne czy żyje w „miejscu ciemnym i mrocznym” (por. Ez 34,12). Zawsze jest szansa powrotu, dzięki temu, że Jezus Chrystus przyszedł na świat i stał się dobrym pasterzem (por. J 10,11-18). Dla Boga owca nigdy nie jest w złym stanie, nie jest ani zbyt: „zagubiona, zabłąkana, okaleczona, chora czy tłusta i mocna” (por. Ez 34,16). 


Rozmawiając czasami z moimi znajomymi z poza WSD słyszę, że na powrót nie zasługują, bo zbyt mocno popadli w grzech, za daleko to już zaszło, nie widzą przed sobą niczego, tylko dno. Odpowiadam jedno: potrzeba tylko zaufania Bogu i pozwolenia na prowadzenie się przez Niego. Zmiana kursu życia, na kurs Boży, to gwarant szczęścia. Widać to w Psalmie dzisiejszym, który nawiasem mówiąc zdecydowanie lubię. Psalmista mówi: „Prowadzi mnie nad wody, gdzie odpocząć mogę, orzeźwia moja dusze, wiedzie mnie po właściwych ścieżkach, stół dla mnie zastawia, namaszcza mi głowę olejkiem, kielich napełnia po brzegi” (Ps 23), krótko mówiąc, samo szczęście. Ten obraz nie jest wymyślony, ale realny. Człowiek gdy zmienia myślenie, gdy daje się Mu poprowadzić przez ciemne doliny otrzymuje 100 % więcej, aniżeli może marzyć. Czy to trudne do doświadczenia? Wydaje mi się, że i tak i nie. Ciężkie i wiem o czym mówię. To pokonanie bariery rozumu i zaufanie Temu, który nie pasuje do logiki świata i pokonanie bariery zmysłów, by wierzyć w Tego, którego nie widać. To wszystko jest do góry nogami! Pokazuje mi to bł. brat Karol de Foucauld.  Ale to jeszcze nie wszystko. Dalej czytamy: „I zamieszkam w domu Pana, po najdłuższe czasy!” (Ps 23). Pan Jezus powiedział: „W domu Ojca mego jest mieszkań wiele. (…) Idę przygotować wam miejsce!” (por. J 14,2). To dopiero obietnica, żyć na zawsze z i w Miłości i Szczęściu!


  Koniec roku liturgicznego to dobry czas na analizę swoich zachowań, czyli na swoisty rachunek sumienia. Bóg mówi: „Oto ja osądzę poszczególne owce, barany i kozły.” (por. Ez 34,17). Póki człowiek jest na ziemi, może dokonywać rachunku sumienia, ma czas na naprawienie swoich błędów. Po śmierci, a ona nastąpi, odbędzie się sąd nad każdym z nas. Każdy rok jest darem od Boga i jest nam nie tylko dany, ale i zadany. Zadany do tego, by coraz bardziej doskonalić się jako chrześcijanin. W kontekście Ewangelii, która jest dzisiaj bardzo bogata i piękna, gdzie Jezus mówi: „Pójdźcie błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo przygotowane wam od założenia świata. Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a napoiliście Mnie; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie; bo byłem chory, a odwiedziliście Mnie”. (por. Mt 25,34-36). Jezus wymienia tutaj uczynki miłosierdzia, co do ciała, jakie powinni pełnić chrześcijanie. Dziś Jezus wzywa mnie do konkretnego rachunku sumienia, z całego roku, z uczynków miłosierdzia, ale jak podkreśla też prorok Ezechiel, z pracy pasterskiej. Ten rachunek sumienia może dzisiaj przestraszyć każdego, bo może zdać sprawę, że bardziej człowiek jest bliski strony „męki wiecznej niż życia wiecznego” (por. Mt 25,46).

Jezus w Ewangelii szokuje, mówi jasno i konkretnie, ale zwraca uwagę w uczynkach miłosierdzia na jeszcze jeden wymiar, mianowicie „na Mnie – Jezusa”. Uczynki miłosierdzia łatwo pełnić, nawet ludziom niewierzącym w Boga. I wielu moich znajomych ma z tym problem, ze zrozumieniem tego. Jezus pokazuje ładnie, że dopóki dobre uczynki, jakie pełnimy są nakierowane na Jezusa, na Niego, na Jego chwałę, a nie na nas, sycąc własny egoizm, wtedy uczynki są dobre, wtedy one pomagają nam zasłużyć na odziedziczenie królestwa Bożego i zasłużenia na miano błogosławionego (por. Mt 25,34). Dziś proszę Jezusa o te łaskę, by wszystkie moje czyny były pełnione tylko ze względu na miłość do Jezusa i na Jego chwałę!

 Dzisiaj jest Niedziela Chrystusa Króla. Jezus jest Królem, Panem i Zbawicielem. Nie tylko ze względu na to, że jest Synem Bożym, że jest naszym Bratem, ale dlatego, że m.in. „przez Niego dokona się zmartwychwstanie (…) dzięki Niemu wszyscy będą ożywieni” (por. 1 Kor 15,22). Zmartwychwstanie nasze to prawda wiary, a niezbitym dowodem tego jest Zmartwychwstanie Jezusa, co potwierdziło wielu nauczonych świadków (por. Dz 2,14-20). Tylko w świetle Zmartwychwstania Jezusa ma sens Jego misja na ziemi, odkupienie człowieka. Bez Zmartwychwstania nie byłoby chrześcijaństwa. I zmartwychwstanie jest obiecane także nam, na końcu ziemskiego świata. Wtedy też dokona się sąd, na którym pójdziemy, albo na „męki wieczne albo życie wieczne” (por. Mt 25,46). Proszę Boga, abym przez swoje życie zasłużył na miano błogosławionego i przeznaczonego do życia wiecznego. Proszę także o wstawiennictwo Matkę Boga i Człowieka, moją Królową i Panią, Wspomożenie Wiernych. A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli!