Pismo Święte

Pismo Święte

sobota, 11 lutego 2012

6 niedziela zwykła - Oczyść się!


Liturgia Słowa 6 niedzieli zwykłej:

Kpł 13,1-2.45-46  Ps 32 1 Kor 10,31-11,1 Mk 1,40-45

Ostatnio w Kościele Katolickim obchodziliśmy XX Dzień chorego (11.02.2012). Ten dzień to nie tylko dzień pamięci i solidarności z ludźmi cierpiącymi, ale także dzień, gdzie każdy chrześcijanin powinien dostrzec drugą osobę chorą, jako swojego bliźniego, któremu może pomóc. Ten dzień zmusza do postawienia sobie pytania o wypełnianie 6 uczynku miłosierdzia co do ciała – Chorych odwiedzać. Dla mnie osobiście jest jeszcze jeden powód świętowania tego dnia, to dziękczynienie za cierpienie tych osób, które ofiarowują je Jezusowi, jako modlitwę. Widok cierpiących osób, który jest mi poniekąd znany, czy to ostatnio z wolontariatu z Hospicjum czy odwiedzin w Domach Pomocy Społecznych, jest czasami zimnym prysznicem, ukazującym mocno, jak bardzo potrzebna jest człowiekowi pokora w podejściu do Pana Boga. Pięknie ten dzień wprowadza także w Liturgie Słowa dnia dzisiejszego.

Liturgia Słowa dzisiejsza zaczyna się od przepisów żydowskich dotyczących podejścia do osób chorych: „Będzie mieszkał w odosobnieniu. Jego mieszkanie będzie poza obozem” (por. Kpł 13,46). Oddzielenie chorych od zdrowych. Oczywiście nie było by to nic złego, przecież także dzisiaj chorzy mają swoje specjalne pomieszczenia (np. szpitale czy izolatki). Nie było by to niczym złym, gdyby im pomagano, a nie zostawiano poza obozem, krzycząc „Nieczysty, nieczysty!” (por. Kpł 13,45), zostawiając na przysłowiową pastwę losu… Paradoksalnie patrząc, każdy człowiek, w tym i ja, ma swoją nieczystość, niekoniecznie związaną ze sferą seksualną. Nieczystość nie jest związana tylko i wyłącznie ze sferą cielesną, ale może to być nazbyt wielkie przywiązanie do rzeczy materialnych, do drugiej osoby, pożądanie jakiejś osoby czy rzeczy, a nawet egoizm i narcyzm. Tylko, że łatwiej jest człowiekowi zobaczyć nieczystość drugiego człowieka i robić z tego wielkie larum, niż popatrzeć na siebie i dostrzeżenie jej u siebie, o czym przypominał sam Jezus w słowach: „Obłudniku, najpierw wyrzuć drąg ze swojego oka i wtedy w pełni przejrzysz do tego, by usunąć słomkę z oka twojego brata” (por. Mt 7,5). Piękne porównanie drąg a słomka, bardziej obrazuje niż belka i drzazga…

Tymczasem człowiek nie pozostaje sam. Psalmista mówi: „Tyś jest ucieczką i moją radością” (por. Ps 32). Bóg czeka na to, by usłyszeć o mojej nieczystości. To nieznaczny, że On ją akceptuje, ale znaczy, że czeka, aż Jemu o niej powiem: „Grzech wyznałem Tobie i nie ukryłem mej winy” (por. Ps 32). Pytanie dlaczego Bogu o tym mówić? Psalmista pięknie odpowiada: „Szczęśliwy człowiek, któremu odpuszczona została nieprawość, a jego grzech zapomniany. Szczęśliwy ten, któremu Pan nie poczytuje winy, a w jego duszy nie kryje się podstęp” (por. Ps 32). Bóg i tak zna nasze, moje grzechy, a ukrywając je przed Nim, zakrywam je przed Jego Miłosierdziem i Przebaczeniem, nie chcąc stać się człowiekiem szczęśliwym. Dzisiaj proszę Boga, bym mi, grzesznikowi, dodawał sił do wyznawaniu Mu swoich win, do przemiany siebie, do uzdrowienia mnie z mojej nieczystości.

Zadziwia także mnie postawa trędowatego. On przychodzi do Jezusa i nie opowiada Mu bajek, ale mówi prosto i zwyczajnie o co chodzi: „Jeśli chcesz, możesz mnie oczyścić” (por. Mk 1,40). On nie traktuje Boga, jako magika, który spełni jego zachcianki, ani jak dojną krowę, z której liczy się wydoić ile się da. To zmusza mnie do zastanowienia się, jak ja traktuje Boga? Czy jest On dla mnie magikiem, swoistym dodatkiem życiowym? Ratunkiem w trudnych sytuacjach? Kimś bliskim czy dalekim? Kimś kto mieszka wraz ze mną w mojej codzienności? I zadziwia także postawa Jezusa, który „zdjęty litością wyciągnął rękę, dotknął go i powiedział mu: "Chcę, stań się czysty" (por. Mk 1,41). Jezus chce oczyścić każdego, mnie i Ciebie. Patrząc także na krzyż, to Słowo dnia dzisiejszego trochę inaczej brzmi: Jezus został zabity poza miastem, udręczony, oszpecony, odrzucony przez swój naród. Dlaczego? Po to, aby ja mógł na nowo wejść do tego obozu, bym nie czuł się obcym.

Można zapytać: ale jak tym żyć? Paweł pięknie to pokazuje: „wszystko na chwałę Bożą czyńcie” (por. 1 Kor 10,31). To piękne motto życiowe, ale by i ono nie pozostało pustym sloganem, jak je wypełnić? „Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa” (por. 1 Kor 11,1), a Jezus pokazuje: „Ojcze, nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie!” (por. Łk 22,42). Dzisiaj proszę Boga, abym każdego dnia mówił Jezusowi o wszystkim, o tym co dobre i złe w moim życiu, bym przyjmował z pokorą wszystko od Niego, jak Jezus i jak Maryja ze swoim Fiat (por. Łk 1,38). A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli!

piątek, 3 lutego 2012

5 niedziela zwykła - Głosić czy słuchać?


Liturgia Słowa 5 niedzieli zwykłej:

Hi 7,1-4.6-7 Ps 147A 1 Kor 9,16-19.22-23 Mk 1,29-39

Św. Paweł dzisiaj piszę: „Biada mi gdybym nie głosił Ewangelii” (por. 1 Kor 9,16). Te słowa przypominają mi wydarzenie z wakacji 2011, gdzie byłem na kursie Nowej Ewangelizacji w Kielcach pt. Kurs Pawła. Dzisiaj Kościół ma do zaoferowania w tym względzie bardzo wiele, praktycznie w każdym mieście możliwe jest znalezienie takiej Szkoły Nowej Ewangelizacji (SNE) i skorzystanie z ich oferty, np. kurs alfa, Jana, Filipa czy Maryi. Te kursy można przeżyć, jako osobiste rekolekcje zarówno dla poszukujących Boga, jak i dla tych, którzy chcą z Nim pogłębić te relacje. Podaje kilka stron internetowych, gdzie można takie kursy znaleźć:

Dzisiejsza Liturgia Słowa, zwłaszcza mowa Hioba: „Czyż nie do bojowania podobny jest byt człowieka? Czyż nie pędzi on dni jak najemnik? Jak niewolnik, co wzdycha do cienia, jak robotnik, co czeka zapłaty. Zyskałem miesiące męczarni, przeznaczono mi noce udręki” (por. Hi 7,1-2), podobnie na innym miejscu: „Wielkim trudem został obarczony każdy człowiek, ciężkim jarzmem – synowie Adama, od dnia wyjścia z łona matki, aż do dnia powrotu do matki wszystkich” (por. Syr 40,1). Te słowa przypominają nam słowa dzisiejszego świata – świat jest za trudny, zbyt wiele wymaga, musisz ciągle pracować…

Można by pomyśleć, że Bóg nie ma na sercu dobra człowieka, a wręcz przeciwnie, chce by człowiek tu na ziemi przeżywał gehennę, że jest On Bogiem Niszczycielem. Hiob mówi dalej: „Czas leci jak tkackie czółenko i przemija bez nadziei (…) Ponownie me oko szczęścia nie zazna” (por. Hi 7,6-7). Hiob jakby żył bez nadziei, wiedząc, że nic dobrego go w życiu już nie spotka. Ale Hiob na innym miejscu mówi: „Jeśli przyjmowaliśmy od Boga dobro, dlaczego zła przyjąć nie możemy?” (por. Hi 2,10). Hiob ma głęboką wiarę, że Bóg nie chce dla niego źle, ale doświadczając go, chce niejako sprawdzić jego wiarę, zaufanie i oddanie Mu. Bóg nawet ze złych rzeczy potrafi wyprowadzić wiele dobra, ale wtedy jeżeli Mu je oddamy w pełni, On może je przemienić, jak przy Hiobie (por. Hi 42) czy Samsonie (por. Sdz 14,4).

Podkreśla to także psalmista: „Panie, Ty leczysz złamanych na duchu, przewiązujesz im rany” (por. Ps 147A). Każdy z nas ma złamaną naturę przez wydarzenia z raju (por. Rdz. 3) i sam, żaden człowiek, ani Abraham, ani Mojżesz, ani Jan Paweł II, nie mógł tej natury sam z siebie naprawić. Tylko Bóg mógł nam pomóc, bo nas wszystkich kocha, jako swoje stworzenie, dlatego: „dał swojego Jednorodzonego Syna, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Bóg przecież nie posłał swego Syna na świat, aby go sądził, ale aby go zbawił!” (por. J 3,16-17). Bóg dał nam deskę ratunkową, bez niej utoniemy. Ale to nie wszystko, bo nawet osoba tonąca, może wierzyć w swoje siły, przez swoją głupotę i nie przyjąć tej deski, wtedy pozostaje jej tylko jedno – śmierć przez zatonięcie. Trzeba umieć się przyznać przed Bogiem, że potrzebujemy Jego pomocy, że jesteśmy grzeszni, że sami nie damy rady, bo „Pan dźwiga pokornych, a karki grzeszników zgina do ziemi” (por. Ps 147A).

Pokorny okazał się Piotr w dzisiejszej Ewangelii: „Teściowa Piotra leżała w gorączce. Zaraz powiedział Mu o niej” (por. Mk 1,30). Piotr świetnie pokazuje właściwą postawę dla człowieka wiary – jeśli masz problem pójdź do Jezusa, a On temu zaradzi: „On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę, podniósł ją. Gorączka opuściła ją (…)” (por. Mk 1,31). Bóg chce zaradzić moim problemom, może nie zaraz, ale chce przez nie mnie czegoś nauczyć, czy to pokory, czy większego zaufania Mu, czy postawy dziękczynienia. Dzisiaj proszę Boga, bym miał otwarte serce na Jego działanie, bym ufał Mu nawet w trudnych i ciężkich sytuacjach!

Jezus sam dzisiaj staje się dla nas przykładem modlitwy: „Nad ranem, gdy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne i tam się modlił” (por. Mk 1, 35). Jezus idzie się modlić w najgorszej chwili dnia, wtedy gdy człowiekowi się nie chce, gdy jest zaspany. Noc to też pora, gdzie łatwiej jest działać złemu. I w tym momencie Jezus idzie się modlić. To wzywa mnie do popatrzenia się na swoją modlitwę, jak ja o nią dbam, czy chodzę, nawet wtedy kiedy jest ciężko. Gdy wstajemy w WSD o 5.30 (albo 6.00) rano, to nie chce się czasami iść do kaplicy i się modlić. Ale wtedy przychodzą mi do głowy słowa o. Pio. Gdy szedł on do kaplicy rankiem, mawiał: Boże, jak mi się nie chce, ale szedł. Szedł i został świętym Kościoła. Mówił Bogu, że mu się nie chce, że pewnie nie ma sił, wtedy sprawdza się słowo: „Duch przychodzi z pomocą naszej słabości” (por. Rz 8,26).

Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo na to wyszedłem. I chodził po całej Galilei” (por. Mk 1,38-39). Jezusowa modlitwa poprzedza coś ważnego, jest ona przygotowaniem do szczególnej misji, głoszenia Ewangelii także innym. Modlitwa często poprzedza ważne decyzje, nie tylko u Jezusa, ale także u innych, jak u Pawła: „świadom jestem ciążącego na mnie obowiązku” (por. 1 Kor 9,18). Paweł, jak i pierwotny Kościół wiedzą, że spotkanie Jezusa, wiara w Niego, nie kończy się tylko na modlitwie, ale ma iść dalej, do głoszenia Dobrej Nowiny. Dlatego Paweł mówi: „stałem się niewolnikiem wszystkich” (por. 1 Kor 9,22), nie każdemu mogę pomóc, ale dla każdego mogę być przykładem wiary. I proszę Boga dzisiaj również o to, bym mógł powtórzyć za św. Pawłem „Wszystko zaś czynię dla Ewangelii, by mieć w swój udział” (por. 1 Kor 9,23). A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli!