Pismo Święte

Pismo Święte

piątek, 4 listopada 2011

32 niedziela zwykła


Liturgia Słowa 32 niedzieli zwykłej:

Mdr 6,12-16 Ps 63 1 Tes 4,13-18 Mt 25,1-13

Tę niedzielę Seminarium Duchowne wyznaczyło jako niedziele powołaniową. Powołania dzisiaj są szczególnie ważne, w czasie kryzysu tożsamości Europy i człowieka. Europa, jak wynika z historii, nie była by sobą, gdyby nie chrześcijaństwo. I bez chrześcijaństwa Europa nie ostoi się. Powołanie do służby Bogu i ludziom jest bardzo odpowiedzialnym rodzajem powołania. Jak mawiał bł. Jan Paweł II: „kapłan ma się stać posadzką dla innych”. Polecajmy dzisiaj w naszych modlitwach sprawę powołań, aby Dobry Pan posłał robotników na żniwo swoje. Polecajmy także biskupów, kapłanów, diakonów, aby zawsze przybliżali nam Boga i nas do Niego!


            W dzisiejszej Liturgii Słowa występuje mój najbardziej ulubiony Psalm 63. Ten psalm jest dla mnie bardzo nietypowy, który zarazem wyraża wielką potrzebę życia Bogiem, tęsknoty za Nim, szukania Go w dzień i w nocy. Psalm ten towarzyszy mi od kilku lat mocno, patrząc na swoją historię powołania. Już początkowe wersety psalmu: „Boże, mój Boże szukam Ciebie i pragnie Ciebie moja dusza, ciało moje tęskni za Tobą jak zeschła ziemia łaknąca wody!” (por. Ps 63) Ta przeogromna potrzeba Boga, zawsze za nią podziwiałem autora psalmu. Pytałem często siebie i pytam dalej, czy mogę powtórzyć za autorem: „wpatruje się w Boga, moja dusza syci się obficie Tobą, rozmyślam o Bogu w czasie nocy”? (por. Ps 63). To jest bardzo fundamentalne pytanie, które wzywa do konkretnej odpowiedzi o moją relacje z Bogiem. Przed takim pytaniem nie wolno uciekać. I choć wiem, że moja tęsknota za Bogiem jest czasami ulotna i brakuje mi wiele do autora psalmu, to dzisiaj modlę się o taką tęsknotę za Bogiem!


Oczekiwania na przyjście Pana – o tym mówi dzisiaj Jezus w przypowieści i pisze św. Paweł. Ale także o tym przypominała mi ostatnio przeżywana w Kościele Świętym Uroczystość Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Temat śmierci jest bliski każdemu człowiekowi, a lęk przed nią jest czymś normalnym i naturalnym. Jezus w przypowieści o pannach roztropnych i nieroztropnych, przytacza sytuacje oczekiwania na Oblubieńca i ucztę z Nim. Jezus, stawiając się w roli Oblubieńca przypomina o Paruzji – powtórnym swoim przyjściu na końcu czasów. Ale na tę ucztę nie każdy będzie mógł wejść, wejdą tylko te osoby, które są mądre. Mądrość tu ujawnia się w postawie oczekiwania na przyjście Jezusa, co odzwierciedla się w oliwie i świecach. Niestety te 5 kobiet okazało się  za głupie, lekceważąc słowo Oblubieńca o bliskim nadejściu. Dlatego Jezus woła: „Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny!” (por. Mt 25,13). Paruzja nastąpi i Jezus przyjdzie,

wiedział o tym św. Paweł już w starożytności, pisząc list do wspólnoty Kościoła w Tesalonikach. Temat śmierci i życia po życiu, już w tamtych czasach był obecny. Nie do ogarnięcia przez rozum jest fakt zmiany egzystencji. Dlatego dzisiaj w świecie następuje, czasami taka chora fascynacja życiem po życiu, badaniami nad tym tematem. Ludzie dzisiaj szukają odpowiedzi. Dlaczego? Chyba zwątpienie i empiryzm wszedł mocno w życie dzisiejszego człowieka. A przecież wyznajemy w Credo: „ i oczekuje życia wiecznego w przyszłym świecie. Amen”. Śmierć to zmiana życia, nie jego koniec!


Paweł odpowiada na pytania Tesaloniczan o sprawę śmierci i Paruzji Jezusa: „Jeśli bowiem wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał, to również tych, którzy umarli w Jezusie, Bóg wyprowadzi wraz z Nim” (por. 1 Tes 4,15). Wierzymy, bo Jezus jest naszą nadzieją. Bez Paschy Jezusa i Jego Zmartwychwstania chrześcijaństwo byłoby pustą religią, która nic nowego by nie wnosiła… Paweł pisze i opisuje Paruzję Jezusa, która tak jak on sam mówi, nastąpi. Wpierw ci co już umarli, potem ludzie żyjący. Dlatego nasze cmentarze to takie sypialnie, gdzie zmarli oczekują na powstanie i Paruzje. Chrześcijanie pierwszych wieków żyli cały czas nadzieją i oczekiwaniem szybkiego nadejścia Jezusa, jednak nie nastąpiło ono tak szybko. Dziś często temat ten jest pobłażany, minęło przecież XX wieków i nic się nie zmieniło, oczekiwanie może uśpić czujność. Dlatego dzisiaj modlę się o trwanie w postawie oczekiwania na Pana, na Jego przyjście. Proszę za św. Janem: „Marana tha! – przyjdź Panie Jezu!” (por. Ap 22, 20-21). A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli!

sobota, 29 października 2011

31 niedziela zwykła

Liturgia Słowa 31 niedzieli zwykłej:

Ml 1,14b-2,2b.8-10 Ps 131 1 Tes 2,7b-9.13 Mt 23,1-12

            Dzisiejsza Liturgia Słowa jest dla mnie bardzo mocna i ostra, która wzywa do konkretu. Rzuca się to bardzo łatwo w oczy, bo dzisiejsze Słowo często wspomina o „głoszących Słowo, czy kapłanach czy faryzeuszach i uczonych w Piśmie”. Tym konkretem jest moja relacja do Boga i jej świadectwo w moim życiu i nadzieja względem Boga. Można to rozumieć nie tylko jako świadectwo człowieka powołanego do kapłaństwa, ale jako każdego człowieka powołanego do życia z Bogiem, bo jak przypomina Sobór Watykański II, każdy człowiek włącza się we wspólnotę Kapłaństwa Powszechnego. Specyfikiem tego powołania jest czysto powołanie kapłańskie, ale każdy człowiek jest odpowiedzialny za kapłaństwo w Kościele i za powołania!

Już pierwsze czytanie „daje mocno po uszach”. Prorok Malachiasz grzmi: „Do was, kapłani, odnosi się następujące polecenie: Jeśli nie usłuchacie i nie weźmiecie sobie do serca tego, iż macie oddawać cześć memu imieniu, mówi Pan Zastępów, to rzucę na was przekleństwo i przeklnę wasze błogosławieństwo, a przeklnę je dlatego, że sobie nic nie bierzecie do serca” (por. Ml 2,1-2). To bardzo proste, Bóg mówi: „Albo będziesz głosił i żył, tak jak Ja chce, albo czeka Cię życiowa klapa”. To mocne i trudne wyzwanie myślę, że dla każdego człowieka. Bycie człowiekiem przeźroczystym, a nie obłudnym jak faryzeusze. To zadanie „potężnego Króla” (por. Ml 1,14b) to nie lada wyzwanie, patrząc dzisiaj na świat mocno naznaczony empiryzmem, pragmatyzmem i relatywizmem. Wierność Bogu kosztuje, tak samo jak wejście do Królestwa Niebieskiego. Jaka jest więc cena? Cena jest mała, dać się prowadzić Bogu i żyć w Prawdzie. Nic więcej…

            Zachęca do tego również psalmista dzisiejszy: „Izraelu, złóż nadzieję w Panu, teraz i na wieki” (por. Ps 131). To teraz to znaczy już od tej chwili, nie za 1 sekundę czy minutę, czy jutro czy za rok, tylko teraz. Teraz i na wieki, czyli do końca swego życia. Ale czy tak można? Przecież to zupełnie nielogiczne, niewiarygodne i niemożliwe do osiągnięcia, podpowiada mi rozum. To nad siły, ale Bóg znowu mówi: „Wystarczy Ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali” (por. 2 Kor 12,9). Pan Bóg daje pokornym i tym którzy Mu zaufają. Sam tego doświadczyłem i wiem o czym mówię.


Oczywiście zdarzają się chwile zwątpienia czy trudne sprawdziany mojej wiary, czasami są one moją słabością i upadam. Wydaje mi się jednak, że czasami Bóg sam dopuszcza takie sytuacje. Bo „On sam rani i leczy” (por. Oz 6,1). Wtedy Bóg uczy pokory wobec Niego. Kiedyś usłyszałem takie zdanie od ks. Tomka: „Jeśli ktoś cię nie upomina widząc, że robisz źle, to znak, że mu na tobie już nie zależy”. Dzięki Ci Boże, że o mnie dbasz i masz dla mnie szczególne miejsce w sercu, że się o mnie troszczysz, że mnie kochasz! Dziś proszę Cię o pokorę wobec Ciebie, bym słyszał i słuchał Twojego głosu, „bym żył w Prawdzie według Twych pouczeń” (por. Ps 25,5).
                      
Jezus mocno napiętnuje też zachowanie faryzeuszy i uczonych w Piśmie. To już kolejny raz, w tym tygodniu prawie codziennie można było słuchać w Liturgii Słowa ostre słowa Jezusa wobec tych grup społecznych. Jezus mocno podkreśla, że żyją oni niezgodnie z Wolą Bożą i Jego Prawem. Można powiedzieć, że skoro oni to i ja mogę. A Jezus mówi: „Czyńcie więc i zachowujcie wszystko, co wam polecą, lecz uczynków ich nie naśladujcie” (por. Mt 23,3a). To jasne, że w Kościele i dzisiaj są grzesznicy, co więcej są nimi także i duchowieństwo, bo grzesznikami są wszyscy ludzie, więc i ja. I Jezus mówi: „dbaj o swoją wiarę, nawet jak będziesz zgorszony zachowanie innych ludzi”. 



Bardzo mnie zawsze dziwi i boli stwierdzenie, jak słyszę: „nie chodzę tu do Kościoła, bo proboszcz zły, bo ludzie są nie tak”. Wtedy pytam, czy przychodzisz do Kościoła dla człowieka czy dla Boga. Bo jak dla Boga, to nie powinno ci to w niczym przeszkadzać. Zwłaszcza, że nie znamy do końca wnętrza człowieka, jego walki o wiarę, ale widzimy jego upadek. Bóg daje nam je zobaczyć, by nas nauczyć pokory, by nam, „okazać niezmierne bogactwo Jego łaski” (por. Ef 2,7).

Bóg zawsze cenił ludzi pokornych, dlatego wzywa: „Kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony” (por. Mt 23,12). Dlatego pierwszym grzechem głównym jest jej przeciwieństwo, czyli pycha. To bardzo ważne być pokornym. Pokazuje to również św. Paweł, pisząc: „Stanęliśmy pośród was pełni skromności” (por. 1 Tes 2,7) i „przyjęliście słowo Boże, usłyszane od nas, przyjęliście je (…) jako słowo Boga, który działa w was wierzących (por. 1 Tes 2,13). Paweł wie, że działa dla dobra dzieła Boga, ale to On pozwolił na owoc tej pracy. Ta pokora nie jest sztuczna, ale zupełnie prawdziwa, przepełniona miłością względem Boga. Dziś proszę Boga o łaskę takiej pokory… A co Słowo, Pan Bóg mówi dzisiaj Tobie?

Błogosławionej niedzieli!